 |
|
Jeeny jak ja uwielbiam cie za to
ze pomimo niektorych sprzeciwienstw potrafimy nadal sie przyjaznic.
Uwielbiam te nasze debilne zachowanie gdzie kolwiek jestesmy, wysmiewanie sie z ubioru niektorych dziewczyn oraz naszych zajebistych sesji....
Najbardziej lubie to ze chociaz niektorzy maja nas za debilki
my dalej potrafimy sie bawic .../hermenegildaaa
|
|
 |
|
może ktoś uzna, że to głupota, gdy kolejną godzinę w pracy marnuję na nauczenie amerykanów, pracujących ze mną, języka polskiego - ale nikt nie zabierze mi tego cudownego uczucia, gdy będąc na sali, ze środka lokalu, słyszę to łamane "kurwa gotuj" dochodzące z kuchni, czy też ładnie już nawet wychodzące barmanowi: "nikt nie pije jak polacy". i nikt nie jest w stanie mi tego odebrać- że całe dwanaście godzin spędzone w pracy, mam uśmiech na mordce, bo nawet szef jest w stanie dla mnie powiedzieć pare słów łamaną polszczyzną - bo to tak cudowne uczucie, gdy jesteś tak daleko od kraju, a zupełnie obcy Ci ludzie, próbują sprawić, byś czuła się jak u siebie, chociaż nie zawsze im to wychodzi tak jakby chcieli.|| kissmyshoes
|
|
 |
|
niestety bardzo się zmieniłam. teraz? teraz chciałabym tak po prostu bezgranicznie komuś zaufać i nie martwić się o nic. chciałabym beztrosko śmiać się i nie przejmować opinią innych. chciałabym, powiedzieć komuś tak po prostu że go potrzebuje. ale jednak blizny z przeszłości, które są głęboko w moim sercu nie pozwalają mi. nie potrafie zaufać, ponieważ cholernie boje się odrzucenia. boję się że znowu się rozczaruje. boje się kochać.
|
|
 |
|
wszyscy dziś mnie olewają ... super :/ /hermenegildaaa
|
|
 |
|
czemu ciągle siedzi mi to w głowie? jestem w Polsce, wśród ukochanych osób, i zamiast się cieszyć, dołuję się. nie potrafię wydobyć z siebie nawet tego nieszczerego uśmiechu. całe dnie przesiaduję patrząc na Twój blok, i to cholerne okno, z którego odebrałeś sobie życie. czemu mnie to tak męczy? czemu nie dajesz mi spokoju? Boże, tak strasznie tęsknię... || kissmyshoes
|
|
 |
|
niby jesteś blisko, przecież widzę Twój dom z okna. niby rozmawiamy, ale tylko gdy czegoś potrzebujesz. niby mówisz, że mnie kochasz, ale tylko wtedy gdy jesteś naćpany albo pijany. niby mnie całujesz, ale tylko z litości. niby o mnie myślisz, ale już dawno zapomniałeś.
|
|
 |
|
chciałabym najmniejszego kroku w przód, ale nadal stoję w miejscu. potrzebuję stabilizacji, jasności myśli, prostoty uczuć. nie potrafię się domyślać. kolejny wieczór z Pezetem, szlugami i czerwonym winem. stoję na rozdrożu i co dalej? ile jeszcze mogę czekać? zerkam przez okno. widzę Twój dom, zapalone światło, nadzieję, wiarę w lepsze jutro, w nas. ale nas przecież już nie ma. jestem ja, mój nowy, jakże wyidealizowany świat. dławię się pieniędzy i słowami płynących ze znajomych ust, niby dobrych, lecz nie Twoich. czuję dotyk, niby czuły, ale inny. jestem z kimś, niby tak, ale nadal z Tobą.
|
|
|
|