 |
|
bicie Jego serca szeptało melodię Jej życia.
|
|
 |
|
postoję. popatrzę, jak wchodzisz. udam, że nie czuję, jak witasz mnie pocałunkiem po czym kierujesz się do kuchni, robisz sobie herbatę, mówisz coś, a pod wieczór znów zostawiasz mnie samą. ukryję, jak stopniowo burzysz mój rzekomo poukładany świat.
|
|
 |
|
taka tam prywatna lista rzeczy nierealnych. takie tam Twoje imię na pierwszym miejscu.
|
|
 |
|
grudzień nie powinien się tak zacząć.
|
|
 |
|
W piekle uczą matmy po niemiecku. /?
|
|
 |
|
Powiesz mi, że czasami miłość nie wystarcza. Ja odpowiem Ci, że między nami prócz miłości, mimo wszystko jest zrozumienie. Darzymy się wzajemnym zaufaniem i świadomością pójścia nawet w największe bagno, byle być razem. Istnieje wierność, pewność, że jutro nie odwrócimy się do ludzi których dziś byśmy zabiły. O każdej porze dnia i nocy, idziesz i wiesz, że zostaniesz wysłuchany i otrzymasz szczerą odpowiedź na wszystko. Nie brak nam chęci pomocy, a przede wszystkim starań. Bo naszego zaangażowania ty nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. Nadal jesteś przekonany, że to co nas łączy to tylko miłość? /improwizacyjna
|
|
 |
|
NIECH INNI PATRZĄ, WYGLĄDASZ BOSKO. /pezet
|
|
 |
|
życie, które zamienia mi w bajkę. Jego uśmiech. codzienna 15.15 i 16.16. paranoja.
|
|
 |
|
kumpela poszła po piłkę do siatki, podczas kiedy ja niezdarnie poprawiałam czapkę mikołaja na głowie. podszedł i dzieliła nas już tylko odległość moich dłoni, które trzymałam na wysokości brzucha. - a ja, dostanę coś od Ciebie? - posłał mi uśmiech. - a co byś chciał? - mruknęłam zaczepnie, a zanim się zorientowałam złapał mnie za ręce ściskając lekko. - dużo. dużo bym chciał. - odparł puszczając mnie z uścisku i wracając do rozgrzewki. znów przywrócił mi mętlik w głowie, znów przyprawił o palpitację serca.
|
|
 |
|
mikołaj nie potrzebował listu, poczytał mi w myślach. stary, dzięki za Niego, ej.
|
|
 |
|
Wciąż jest nasza trasa, wciąż są nasze skrętny, nadal jesteśmy my, przecież się kochamy. /improwizacyjna
|
|
|
|