 |
|
racja tłumu zawsze jest płynna,
w inną stronę niż inni chcę iść
|
|
 |
|
jeszcze wierzę, że będę Cię kochać. po happy endzie nie skończy się film i dojdę z Tobą aż do nie końca, do nie końca zwyczajnych dni
|
|
 |
|
Lojalność, szczerość w sercu, prawda w oczach, łzy jak radość nigdy na pokaz.
|
|
 |
|
Mamy tą chorą jazdę żeby cisnąć wszystkie ścierwa.
|
|
 |
|
Cały świat upadł na zbity pysk,prosto na łepetynę, postradał zmysły, zamienił się w nitroglicerynę.
|
|
 |
|
to co dzisiaj nas przerasta, już jutro będzie niczym.
|
|
 |
|
zacznij żyć, daj mi bit, zanim świt cię dogoni
|
|
 |
|
nieznośna lekkość bytu, słodko gorzki smak ma, jak
magma ze szczytu, prawda na nas opadła,
ty zaryzykuj skoro nic do stracenia nie masz
|
|
 |
|
marzenia do zobaczenia światła i cienia
w zwierciadłach, od dawna nie ma w nas zwątpienia
|
|
 |
|
sprzątnij ten pierdolnik
i pokaż że mnie kochasz, odwróć się i ruszaj w pościg
|
|
 |
|
wolisz wobec nich być obojętna, przecierasz łzy, chciałabyś nie pamiętać
|
|
 |
|
tyle zła widzę wokół nas, nie unosząc powiek
|
|
|
|