 |
|
Dopiero późną nocą, przy szczelnie zasłoniętych oknach gryzie z bólu ręce, umieram z miłości i tęsknoty
|
|
 |
|
gdy myślę o tobie
to tak
jakby motyl trzepotał w dłoni
uwięziony i ślepy
|
|
 |
|
ślubowałam Ci wieczną zazdrość , ty mnie wieczną miłość . Dziś przechodzisz ulicą i z ledwością wypowiadasz 'cześć' jakie to kurwa słodkie.
|
|
 |
|
. krawędzią dnia, na przekór własnym pragnieniom . .
|
|
 |
|
, zawsze wybaczała, nawet największe krzywdy miała zbyt miękkie serce.
|
|
 |
|
-Gdy ją zobaczysz to powiedź jej że ją kocham i przepraszam (sam nie miał , odwagi . mówili jej to jego koledzy)
|
|
 |
|
Teraz gdy przechodzę ulicą twoi koledzy krzyczą `jaka jesteś śliczna. Wiedzą ze oo takiej kobiecie mogą tylko pomarzyć a jednak próbują , a gdy widzą Ciebie klną , i mówią `ona tu była, i jak zawsze wyróżniała się z tłumy ale nie wielkim biustem czy długimi nogami lecz tym jak promieniuje i jaka jest niezwykła w swojej normalności.
|
|
 |
|
Pamiętam każde pożegnanie, tą tęsknotę i codzienne czekanie, ekscytacje na twój widok.
|
|
|
|