 |
leże gapiąc się w sufit. nic do mnie nie dociera. nic nie może spowodować, że poruszę choć palcem. nie umiem się pozbierać.. po policzkach spływają krople słonych łez. czuję jak serce pęka mi jak tłuczone szkło.. rozpada się. nigdy już nie będzie takie samo. nigdy nie będzie wbijało tego samego rytmu a każdy kolejny oddech będzie ranił jeszcze bardziej każąc tu żyć bez nadziei na lepsze jutro. bez jakichkolwiek szans na to, że wszystko nabierze barw. [ ciamciaa ♥ ]
|
|
 |
Kochamy, dopóki nie zaczniemy krwawić. A potem rozpadamy się na kawałki.
|
|
 |
nazywał mnie Szczęściem. w jego życiu właśnie tak miałam na imię. [ ciamciaa ♥ ]
|
|
 |
Tak naprawdę nie potrzebujesz kogoś, kto cię dopełni, tylko kogoś, kto w pełni cię zaakceptuje.
|
|
 |
bo dla siebie jestem przypadkiem beznadziejnym. po prostu. Dla innych potrafię być lekarzem, psychologiem, cierpliwym słuchaczem, poprawiać ich samoocenę, podnosić ją i pracować nad nią, pocieszać ich... a dla siebie? dla siebie nie potrafię być nawet miła.
|
|
 |
Nie wiem czy słychać jak mocno bije serce, kiedy proste słowa stają się najtrudniejsze.
|
|
 |
I daj mi nadzieję, zanim kurwa odejdziesz.
|
|
 |
Chcę Ci dać trochę więcej od reszty.
|
|
 |
Daj mi dłoń, pierwsza wyciągnij rękę, dotknij skroń, zobacz, jak pulsuje serce.
|
|
 |
Nienastrojone serce, dlatego weź je ustaw.
|
|
|
|