 |
|
Chcą żebyś padał na pysk na każdym następnym kroku. Pod lupę ludzi biorą, cudze brudy piorą, Nie wie, nie zna Cię, a jednak mówi jeden z drugim sporo.
|
|
 |
|
Czy aby na pewno marzy Ci się przejść w moich butach?
Nie sztuka po trupach nawet na szczyt wejść jak nie ustoisz tutaj.
|
|
 |
|
I słyszę ciszę im bardziej się stąd oddalam. I chyba poczułem spokój, choć zawsze się mieć go staram.
|
|
 |
|
Znikam, chcę wolności, od dzisiaj mam już dość i nie wnikaj. W samotności oddycham, znikam, tak jest prościej, nie pytaj. Bezlitośnie odpływam, ręką słońca dotykam.
|
|
 |
|
Pożegnania nie są na zawsze. Pożegnania nie są końcem.
|
|
 |
|
ponoć miałem złote serce, zgadnij czemu już go nie mam, sprzedałem u jubilera żeby kurwa mieć na melanż
|
|
 |
|
dojdźmy do prawdy obrazu, bez skazy, doraźnym fałszem, teraz, gdy spadają gwiazdy, a ja w Ciebie patrzę
|
|
 |
|
mój Anioł Stróż nie jest zbytnio rozgadany, ale cóż
|
|
 |
|
dawałem Ci ostatnie szanse, Ty je brałaś hurtem, skoro to wszystko tyle znaczyło, to czemu to było tak trudne?
|
|
 |
|
ty może przeczekaj, idź sobie pokochać się troche, ale to rozwiązanie na moment
|
|
 |
|
ogólnie stan jest ciężki, dobija mnie samotność, smutek, paranoje, lęki
|
|
 |
|
ta Ola z która miałem olać jutro, olała mnie dziś na przepraszam jest za późno
|
|
|
|