 |
|
najtrudniej uleczyć się z miłości, która przyszła nagle.
|
|
 |
|
“Niektóre wydarzenia sprawiają, że tracę wiarę w siebie. Na czole pojawia się niedobór magnezu, policzki przestają być rumiane, najlepsza piosenka wieje kiczem. Zamykam się wtedy najczęściej w łazience. Odkręcam wodę i tępo patrzę w zalatujący chlorem wir. Pralka przypomina trochę moją głowę. Moje dwa tysiące durnych pomysłów, dwa tysiące chwil smutku, dwa tysiące banalnych gestów czułości, które tak dobrze pamiętam. Siedząc i machając nogami marzę o końcu świata. O czymś, co sprawi, że tępy wir zamieni się w szczęście.
|
|
 |
|
nie miała zamiaru wychodzić tego dnia z domu . mimo tego , że świeciło słońce , które tak kochała . nagle zadzwonił do niej on . powiedział by wyszła na dwór . ubrała się szybko i zeszła na dół . otworzyła drzwi . za ogrodzeniem , opierając się z łobuzerskim uśmiechem o swoje auto stał on . szła w jego stronę spoglądając na niego spod wachlarzu czarnych rzęs swoimi bursztynowymi oczami . przytuliła się do niego mocno i spytała cicho : - czy ty mnie kochasz ? on uśmiechnął się zawadiacko , pocałował ją w czoło i odparł jej : - równie dobrze mogłabyś spytać czy oddycham .
|
|
 |
|
tego dnia postanowiła sobie zrobić wagary . z nim miała się w ogóle nie widzieć , bo miał wyjechać . nudziło jej się w domu , więc postanowiła wyjść na zakupy . ubrała rurki , za dużą bluzkę , trampki i okulary oldschool`owe . otworzyła drzwi . szczęka opadła jej w trybie natychmiastowym . w drzwiach stał on z bukietem różowych tulipanów , które tak kochała . nie zwlekając przytuliła się do niego i spytała cicho : - nie wyjechałeś ? on uśmiechnął się , pogładził ją po policzku i powiedział : - kochanie , żadna władza na ziemi , nie może nasz rozdzielić .
|
|
 |
|
masz w sobie coś z kota...z zielonymi oczami... przychodzisz tylko wtedy, kiedy tego potrzebujesz czy też chcesz, czy też po prostu jest to jakiś z twoich kaprysów, żeby od czasu do czasu dać o sobie znać. potem znikasz na długi czas, gdzieś na własne ścieżki, własne kocie tory. i uciekasz spłoszony jeśli ktoś przypadkiem znajdzie się na tej ścieżce. zastanawiam się kiedy stanie się tak, że już w ogóle nie będziesz miał potrzeby o sobie przypominać. podobno koty przywiązują się do miejsc, nie do ludzi. nie lubią niespodzianek, zaskakujących sytuacji, na które nie mają wpływu. z budowaniem więzi chyba też u nich kiepsko...
|
|
 |
|
to koniec.. zabiliśmy w sobie wszystko.
|
|
 |
|
i pamiętam jeszcze Twoje słowa, że zawsze będziesz mnie kochał. szkoda tylko, że zawsze trwało zaledwie kilka dni.
|
|
 |
|
a teraz wyjdź i zamknij drzwi.. po prostu zniknij!
|
|
 |
|
w Twoje ramiona mocno wtulona zawsze będę kochać Cię.
|
|
 |
|
a nocą znów mi się przypominasz.. i po raz kolejny myślę, co by było gdyby..
|
|
 |
|
tak, jestem wredna, chamska, walę prosto z mostu, najpierw mówią później myślę. głupia, naiwna, nie mam serca. często ranie. ale nie bede przepraszać za to jaka jestem. fakt, czasem mam lepsze dni, ale człowiek niestety jest tak skonstruowany, że kilka chwil pamięta to co miłe, a do końce życia to co bolało. . . jaką mnie zapamiętasz .?
|
|
 |
|
obojętność..?
jak Cię widzę to już mi tak nie bije serce i nie popadam w euforię.
|
|
|
|