 |
|
To był cichy tydzień, pierwszy pierdolony cichy tydzień,
jebać polemiki romantyczne, woleliśmy milczeć,
teraz za chwilę rozmowy oddałbym byt.
|
|
 |
|
Mija Cię w pośpiechu blisko setka osób wracających z utęsknieniem do domu lub biegnących na popołudniowy trening. Typowy marcowy dnień otoczony deszczową aurą. Tylko z Tobą nie jest jak na co dzień, prawda? Stoisz niezdolny do jakiegokolwiek ruchu. To dość irracjonalne, że serce złamało Ci się z hukiem, a nikt nie zauważył, nie podbiegł z pomocą. Nawet czas wciąż biegnie tym samym tempem.
|
|
 |
|
lubię być sam, nikt nie pieprzy o czym mówię i jak
czuje.
|
|
 |
|
chwilę zatrzymać, nie myśleć, oddychać, przenika przez umysł i serce ciche,
lubię być tylko sam.
|
|
 |
|
Gdybym nie był sobą miałbym do siebie problem.
|
|
 |
|
Ćpał to niejeden, pierdolone pizdy z żyłami jak sedes.
|
|
 |
|
Pal ziele, ziele, pal ziele, ziele ziomek.
|
|
 |
|
Jestem czysty jak spirytus, nienawidzę syfu.
|
|
 |
|
Trochę dystansu ziom, ej
wyskakuj z hajsu.
|
|
 |
|
Jak widzę twarz twoja w klubie mam ochotę znów kraść.
|
|
|
|