 |
|
Jakie to cholernie głupie uczucie nie należeć do nikogo. nie móc nazwać się jego skarbem. nie mogąc powiedzieć - on jest mój, a ja jestem jego. nie mogąc się do nikogo przytulic i powiedzieć 'kocham cie, zostań jeszcze' i ciągle udawać przy ludziach kogoś kto umie sobie poradzić ze wszystkim bez tej kochanej osoby,a kiedy wraca się do domu to znowu jest się tą małą, bezbronna dziewczynką, której chce się tylko płakać w poduszkę.
|
|
 |
|
Czasem kiedy mówię 'u mnie w porządku' chciałabym, żeby ktoś spojrzał mi w oczy uściskał mnie mocno i powiedział 'wiem, że wcale tak nie jest'
|
|
 |
|
nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się. wszystkiego dowiesz się od tych, którzy nawet ze mną nie rozmawiali.
|
|
 |
|
I nigdy nie mów, że kochasz tylko po to, żeby kogoś pocieszyć. Nigdy nie zostawiaj pijanego, skoro wiesz, że sam pijesz. Nie mów, że wszystko Ci się w kimś podoba, jeśli nie podoba Ci się nic. Nie mów komuś, że jest jedyną, wyjątkową osobą, skoro wiesz, że to gówno prawda. Nigdy nie całuj, jeśli wiesz, że to dla Ciebie nic nie znaczy, bo dla kogoś może to oznaczać bardzo dużo. Nigdy nie mów "zapomnij", skoro wiesz, że i tak tego ktoś nie zrobi, bo nie chce lub nie potrafi. A najlepiej, to wogóle się nie odzywaj.
|
|
 |
|
Masz wybór, możesz siedzieć i płakać,
albo wstać, powiedzieć sobie, że
będzie dobrze, że dasz radę, uwierzyć
w to z całych sił i zacząć działać.
|
|
 |
|
Z twarzy zniknął uśmiech, spotkałem go, powiedział ”nie chcę żyć, idź po wódkę”. // Bonson/Matek
|
|
 |
|
Dzień jak co dzień. Kogoś poznajemy i z kimś się żegnamy, na kimś się zawodzimy i kogoś doceniamy, coś psujemy i naprawiamy, coś omijamy i zauważamy, coś ratujemy i coś tracimy.. Norma. | Ciagnij_Sie ♥
|
|
 |
|
przepiłam Jego zaufanie. przećpałam Jego sprzeciw. przepaliłam Jego prośby. straciłam Jego serce. / veriolla
|
|
 |
|
spacerniak z ziomkami, dzień jak codzień. kilka piw w torebce, paczka szlugów, wszystko co kocham. i oni. moje przybrane rodzeństwo podnosiło mnie na duchu. dochodziliśmy do naszej miejscówy. od jakiegoś czasu tam nie przychodził. siostra, która szła z przodu wysłała mi esemesa - 'siedzi tam ze swoją dziunią.' zatrzymałam się, pierdoliłam tusz do rzęs. -jesteś silna? - zapytał mnie brat. -oczywiście, a przynajmniej się staram. -to chodź tam i pokaż mu, jaka śliczna i mądra z Ciebie laska, podejdź, przybij mu piątkę, a ją wyśmiej. poszłam tam, z papierosem w mordzie, a z bratem za rękę. uśmiech nie schodził mi z twarzy. i te jego zdziwienie. pewnie pomyślał, że jesteśmy razem. ale chuj mnie jego opinia.
|
|
 |
|
czekałam. czekałam trzysta sześdziesiąt cztery dni i nocy. marzyłam, tęskniłam. codziennie, spotykałam Cię w snach. wyobrażałam sobie, co będzie jak ją rzucisz. nie mogłeś przecież być z nami na raz. słuchałam piosenek, które wrzucałeś na youtube. jarałam się maksymalnie. ten głos, Twój głos kołysał mnie do snu i budził rano. niestety, nie mogłeś wydostać się z tego toksycznego związku. to ona - marihuana - zniszczyła nasze serca.
|
|
 |
|
mam powodzenie u facetów bez prostowania włosów, tony tapety, krótkich kiecek, sztucznego śmiechu i głosu z manierą.
|
|
 |
|
wiesz, chciałabym Ci podziękować. za każdy szept, za każdy uśmiech, za każdy pocałunek. a teraz uciekam. przepraszam.
|
|
|
|