 |
Nie trzeba nic rozumieć, nie trzeba się mnie uczyć, wystarczy raz w życiu spojrzeć głęboko w oczy, jak w siebie, do odbicia, by móc powiedzieć jak mocno nie układam się w szelestnych zdrobnieniach własnej połaci, nazywanej spokojem.
|
|
 |
czemu wspomnienia są takie bezlitosne?
|
|
 |
nigdy nie będę Penelopą, mój Odyseusz zniknął, nie mam już na kogo czekać
|
|
 |
z nieskończoności w nieskończoność, w nic.
|
|
 |
Mgła przechodzi przez nieszczelne okna zagłębiając w gardle cisze.
|
|
 |
|
Lubię gdy patrzysz na mnie z takim zaciekawieniem. Lubię gdy tak słodko się uśmiechasz. Lubię gdy dotykasz mojej twarzy i odgarniasz moje włosy. Lubie gdy całujesz mnie po szyi. Lubię gdy powtarzasz, że znów pięknie wyglądam. Lubię gdy przytulasz mnie tak mocno, że ledwo łapię oddech. Lubię gdy dotykasz mojego brzucha, nawet pomimo tego, że powoduje to ciarki na całym ciele. Lubię gdy w milczeniu wpatrujesz się w moje oczy, pokazując tym samym całe swoje uczucie. Lubię wszystko, co jest związane z Tobą. Lubię. / napisana
|
|
 |
opierasz moje stopy na swoich kolanach, zdejmując skarpety fortte, z których tak uroczo się śmiejesz, całujesz ich wewnętrzną stronę i wtedy zdaję sobie sprawę, jak magicznie operujesz słowem i chcę przeczytać wszystkie Twoje wiersze, zrobić zdjęcie każdej Twojej rzęsie i opuszkom palców.
|
|
 |
z pomiędzy pełnych szczęścia dialogów wylewa się żal i nieustępliwe pragnienie bycia potrzebnym
|
|
 |
Rozkosz to całkiem ładne słowo, prawie tak samo jak mimochodem czy szalenie użyte jako przymiotnik.
Szalenie gubię się pomiędzy nieładnymi słowami, nie odczuwam rozkoszy i mimochodem staję się smutna.
|
|
 |
Słońce wita i chowa się za kolejną kamienicą, a włosy z nadmiaru parnego powietrza kręcą się na końcach, bardziej niż zwykle.
|
|
 |
jestem tą wakacyjną pogodą, starannie zaplecionym warkoczem z żaru słońca i odrobiną lekkiego, zdrowego deszczu.
|
|
 |
a gdyby tak na przekór jesienni rozkwitnąć wiosną? ;)
|
|
|
|