 |
przed wyjściem włączasz we mnie Coco Chanel Madmoiselle.
|
|
 |
kurwa, teoretycznie wszystko miało być inaczej.
|
|
 |
do ślubu pójdę w takiej sukni, że będziesz żałował, że to nie Ty jesteś panem młodym i chuj Cie kurwa strzeli.
|
|
 |
poszuramy na pakiercie nóżką , potem moze pójdziemy do ciebie stestować łożko.
|
|
 |
i dobrze Ci radze, trzymaj tą swoją sukę na krótszej smyczy, bo jak jej wypierdole w ten wypacykowany ryj, to już nigdzie więcej się z nią nie pokażesz.
|
|
 |
to nie była typowa głupia sztuka, tylko wkurwiona, bo ktoś jej się znów narzucał.
|
|
 |
brak dokładności zgubom i nie mów, że nie warto jak sam zazdrościsz ludziom.
|
|
 |
sama sobie tworzysz, nie zniszcz tego.
|
|
 |
czasem chciałabym umieć być zimną suką. wszystko co było puścić z dymem i pierdolić cały ten sentyment.
|
|
 |
jedynym czułym gestem jakim jest w stanie Cię obdarzyć to rozłożenie nóg w najmniej odpowiednim momencie. ale przecież nigdy nie lubiłeś przytulania, więc to powinno Cię w pełni zadowolić.
|
|
 |
uwielbiałam, kiedy płakał. miałam wtedy potwierdzenie, że gdzieś tam głęboko w jego klatce piersiowej skrywa się coś sercopodobnego. nie lubiłam, gdy przed naszym wspólnym pocałunkiem niemal że z łaską wyciągał z ust papierosa, uznając się przy tym za dżentelmena. nienawidziłam, kiedy najpierw szarpał mnie za ramię, krzycząc jaka jestem nie posłuszna, a później przystawiał do ściany, odbierając mi oddech pocałunkiem. miał nade mną władzę. czułam się taka słaba. czułam się taka zakochana. uczucie potrafi zabić każdą z naszych myślących komórek. odebrać władzę w każdym z mięśni naszego ciała. równie dobrze można posadzić kogoś na krześle elektrycznym w formie kary. kary za niepoprawne uderzenia serca.
|
|
|
|