 |
|
..zaufanie jest jak lustro.. pęknięte da się skleić, ale zawsze będzie widać rysy na powierzchni..;/
|
|
 |
|
..zaufanie jest jak lustro.. pęknięte da się skleić, ale zawsze będzie widać rysy na powierzchni..;/
|
|
 |
|
-kochanie, czy nie uważasz, że za 10 lat słowa 'kocham cię' będą brzmieć jak kanapka z serem ?
-kanapka z serem.
-ja ciebie też kanapka z serem ;*
|
|
 |
|
a kiedy się kłócimy i dochodzi do mnie świadomość, że mogę Cię stracić czuję się jak dziecko, któremu upadł na podłogę lizak i nie wie czy uda się go jeszcze uratować.
|
|
 |
|
docenisz kiedy stracisz.. stracisz jeśli nie docenisz...
|
|
 |
|
Zdefiniuj mi szczęście, a powiem Ci czy jestem szczęśliwa..
|
|
 |
|
Przeciąg trzaska złudzeniami..
|
|
 |
|
Wiesz, czego nie znoszę? Jednej rzeczy tylko. Nadziei. Zawsze, kiedy jestem pewna, że coś się skończyło, że nie ma sensu, że spalone i pozamiatane, uspokajam się i spokojnie brnę do przodu. Wtedy ta kurwa przychodzi do mnie i z niewinnym uśmieszkiem mówi do mnie: "a może jednak...?" I rozpierdala mi wszystko na nowo . ;|
|
|
 |
|
-nadal jesteś smutna, prawda?
-nie tylko zmęczona...
-czym?
-walką o coś pięknego,
-nie zdobyłaś tego?
-nie, kiedy już wyciągam rękę to się oddala, unosi wysoko, wysoko i pęka... jak bańka mydlana, dotkniesz jej i pufff znika
|
|
 |
|
- Bądź.
- Po co?
- Bo życie mnie przeraża. Bo boje się samotności. Bo... gdy jesteś wszystko inne zostaje gdzieś daleko... Bo czuję się spokojniejsza i bardziej pewna jutra... Bo Twój uśmiech sprawia, że moje myśli są spokojniejsze, bardziej rzeczywiste i poukładane.
|
|
 |
|
a kiedy wracam do domu, ledwo przytomna przez nadmiar endorfin i zabieram się za obiad, który jem na kolacje, moja mama siada obok i robi mi wyrzuty, twierdząc, że pachnę męskimi perfumami i nikotyną. 'to zapach miłości, mamo' - odpowiadam z wyrzutem, nadziewając na widelec kolejnego ziemniaka.
|
|
 |
|
było jednak w tych oczach coś zdumiewającego; rozświetlało je cos, co urzekało może mądrością, może roztropnością, a równocześnie migotało w nich szaleństwo.
|
|
|
|