 |
|
Rozmawialiśmy, chodziliśmy na spacery trzymając się za ręce, oglądaliśmy zachody słońca przytuleni do siebie, śmialiśmy się ze swoich żartów, bywaliśmy w kinie, chodziliśmy też do siebie, całowaliśmy się, mówiliśmy " kocham Cię " , po prostu byliśmy razem. W moim śnie..
|
|
 |
|
Wiele Nas ze sobą łączy. Oboje mamy Nasze własne, osobne, milczące światy i szanujemy nawzajem swoją ciszę. Nie interesuje Nas życie innych ludzi. Jesteśmy wrażliwi i brakuje Nam wiary w siebie, nie wierzymy w to, co piszą w gazetach, boimy się porażek, lecz myśl o oparciu się jakiejś pokusie zawsze wzbudza w Nas lęk. Nie chcemy zamienić się w porządnych członków społeczeństwa, zresztą i tak nie wiemy, jak to zrobić. Wiemy, że istnieje na świecie mnóstwo ludzi takich jak My, ale i tak sądzimy, że nasze spotkanie stanowi wyjątkowo szczęśliwy traf. Dzielimy radości i smutki, wrażliwość, poczucie humoru i wstyd.
|
|
 |
|
Uważam, że to właśnie ja jestem tą dziewczyną, która powinna całować Cię w czoło z samego rana, masować plecy po męczącym dniu, podawać obiad po Twoim powrocie, a na starość iść z Tobą pod rękę i karmić gołębie.
|
|
 |
|
bo dziś jestem zwyczajną dziewczyną, bez pomalowanych rzęs, bez ułożonych włosów z lodowatymi rękami i mokrymi oczami..
|
|
 |
|
Sennym wzrokiem spoglądam na telefon 2:34. 'Brak nowych wiadomości. '
|
|
 |
|
Kocham Jego egoizm, Jego urodę i smutek. Uwielbiam Jego upór, Jego ciało, kocham w Nim to, że nie kocha innych.
|
|
 |
|
Budzę się i mam wrażenie, że to wszystko, co w mojej głowie było kilka godzin temu, to nie głupi sen. Wszystko takie realne, bliskie, prawdziwe i... piękne. Chcę znów kąpać się w szczęściu.
|
|
 |
|
czasem jednak zmęczona ciągła kontrola wyłączała się, zupełnie nieświadomie. tak było i teraz, kiedy dopadł ja nagły przypływ wspomnień sprzed roku. ciągle powracająca historia z przeszłości zajmowała ja głownie podczas bezsennych nocy, obniżenia nastroju lub .. brała się nie wiadomo skąd.
|
|
 |
|
Boję się. Nie zachowuje się już tak jak dawniej. Zdarza się, że ziewa, kiedy czytamy, siedząc koło siebie. Nie przybiega, zziajany, kiedy rozstaniemy się na parę godzin, z miną nieszczęśliwego dziecka, które właśnie uniknęło katastrofy. Przytula mnie jeszcze do siebie, jak przed chwilą, ale teraz nie miażdży mi żeber.
|
|
 |
|
Z głośnym westchnieniem rzucam się na łóżko, nadaremnie próbując krzyczeć w poduszkę.
|
|
 |
|
Kochałam ten jego triumfalny uśmiech, który zawsze ofiarowywał mi gdy miał mnie tylko dla siebie.
|
|
 |
|
Przykładam dłoń do serca, które wyrywa mi się z piersi niczym spłoszony ptak za każdym razem gdy nasze oczy się spotykają.
|
|
|
|