 |
|
nie zabij mnie tym wzrokiem przypadkiem, zazdrosna szmato. | gazowana
|
|
 |
|
-skarbie, przepraszam. nie wiedziałem, że to wszystko się tak potoczy, wybacz..- mówił z zaangażowaniem w głosie. -już dobrze, wszystko dochodzi do normy, to najważniejsze. zapomnijmy o tym, kocham Cię mimo wszystko coraz bardziej. z minuty na minute moje uczucia wzrastają, uwierz. -odpowiedziałam słodkim głosem i pocałowałam go w policzek. wróciliśmy do domu, gdzie spędziliśmy resztę dnia. oglądaliśmy filmy, których praktycznie nie ogarniałam, bo raz mnie zagadał, raz zaczął całować i tak w kółko. przeżyłam z nim tyle fantastycznych chwil , że mogłabym umrzeć tamtego dnia w jego ramionach. nie miałabym nic przeciwko. pierwszy raz czułam się tak wyjątkowo przy jakimkolwiek chłopaku. nikt nie dał mi tyle szczęścia, co on. | gazowana, cz. 7, koniec.
|
|
 |
|
zrozumiesz jak będzie za późno, tak jest zawsze. przyzwyczaiłam się. | gazowana
|
|
 |
|
tylko Twój uśmiech motywuje mnie do walki o lepsze jutro. | gazowana
|
|
 |
|
jeden sms od Niego i od razu lepiej się śpi. | gazowana
|
|
 |
|
gdy nie wiesz o co chodzi to pewnie chodzi o miłość, głupotę lub jedno i drugie.
|
|
 |
|
kobiety mają tą zdolność, że potrafią wybaczyć rok trzymania w ciemnym pokoju bez możliwości wyjścia z miłości - to naiwność.
|
|
 |
|
papieros tli się w malinowych ustach, a na czarnych rajstopach
pojedyncze płatki popiołu wirują. można powiedzieć na nią kobieta
niezależna, kobieta znająca swe miejsce, kobieta solidna i silna...
z zasadami i godnością lub zwyczajnie człowiek bojący się uczuć.
|
|
 |
|
zdecydowanie powinieneś tu być.
trzymać mnie za rękę i odprowadzać do domu.
śmiać się ze mną i ze mnie.
zdecydowanie.
zdecydowanie Cię tu nie ma.
|
|
 |
|
przypuszczam, że nie byłam bez znaczenia,
przypuszczam również, że nie byłam wystarczająco ważna.
|
|
 |
|
odepchnął mnie od siebie, bym nie wpadła pod samochód, który jechał wjeżdżając w tira jadącym prosto w naszą stronę. -kocham Cię! pamiętaj, co by się nie działo nie poddawaj się.. i zawsze...- upadłam na ziemię. ocknęłam się w szpitalu , nie mam pojęcia co się działo po ostatnich słowach wypowiedzianych przez Patryka. zaczęłam się rozglądać, byłam w strachu, nie miałam pojęcia co się dzieje. nic. kompletna pustka. zauważyłam rodziców, którzy właśnie weszli na moją salę. -córciu.. on.. on jest w bardzo ciężkim stanie, ale wyjdzie z tego.. musimy w to wierzyć. Ty także dasz radę, nic poważnego Ci nie jest. wyzdrowiejesz w krótkim czasie. ale.. -zaczęła opowiadać mama i złapała mnie za rękę. widziałam, że miała łzy w oczach, które za wszelką cenę chciała powstrzymać, by nie ukazać słabości. | gazowana, cz. 6
|
|
 |
|
kochanie go było żartem,
aż on spojrzał w jej oczy.
|
|
|
|