 |
|
Koniec końców nie chce pozytywnych wspomnień, bo zostawiają mi w głowie twój fałszywy portret.
|
|
 |
|
Nie naprawiaj życia innym dorosłym. Zajmij się swoim. — Beata Pawlikowska
|
|
 |
|
"Pamiętam tylko, że zobaczyłam go i wiedziałam, że to musi być on, więc podeszłam i powiedziałam do niego: 'Chodź'.
I on poszedł, i został ze mną (...).
(...) wszystko było wspaniale, bo przecież u każdego 'wspaniale' wygląda mniej więcej tak samo.
(...) A potem wszystko zaczęło się pieprzyć, co jest dużo ciekawsze, bo u każdego wszystko zaczyna się pieprzyć odrobinę inaczej."
|
|
 |
|
Są miejsca, z których się nie wraca. Są szkody, których się nie naprawi.
|
|
 |
|
- Co u ciebie? - usłyszałam za sobą, stojąc w kolejce po piwo na kolejnym niedzielnym festynie. Moje ciało zadrżało, a usta nie były w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa. Nie odwróciłam się, nie chciałam na Niego patrzeć, to by za bardzo bolało. Ale wspomnienia i tak powróciły, słysząc Jego głos i czując Jego zapach. - Wiedziałem, że cię tu spotkam. - dodał pewny siebie. - Już od dawna chciałem z tobą porozmawiać. Myślę, że tamtego dnia oboje popełniliśmy błąd. Co byś powiedziała, gdybyśmy.. - Nie. - syknęłam odchodząc i tym samym żegnając Jego osobę raz na zawsze. [ yezoo ]
|
|
 |
|
tu dalej jest tyle miejsc w ktorych chcialabym byc z Toba.
|
|
 |
|
a to co nie pozwala mi zasnać to te tysiace możliwości jakie miałam, a których już nigdy wiecej nie będę mieć.
|
|
 |
|
“Nie rezygnuj ze mnie nigdy.”
|
|
 |
|
2. jestem przecież z dobrego domu, to do mnie nie pasuje, moja rodzina tego nie zaakceptuje ale jebać ich, ohhhh, jebać ich tak mocno, najistotniejszy jest tylko on, moje metr osiemdziesiąt pięć mężczyzny o niebiesko-zielonych oczach, kurwa, kocham jego głos, imponuje mi wszystkim, zapominam, że jestem już prawie dorosła bo on jest dla mnie jak niedostępna dla mnie rzecz, jak wszystko co najlepsze spotkało mnie w życiu i jest ideałem bo nigdy nic bez mojej zgody, i dla niego nawet matmy się nauczę, nawet całek się nauczę i kocham go, kocham go kurwa każdą cząstką ciała, wiruje mi w głowie, patrzy sie na mnie tymi swoimi pięknymi oczami i mówi "kochanie, słodko wyglądasz jak jesteś spalona", zastygam w miejscu, chcę z nim umrzeć ale najpierw przeżyć całe życie, chcę jego nazwisko przy moim imieniu i nosić jego dzieci i jeść tagliatelle ze szpinakiem, zapijać cydrem lubelskim i kochać się na kanapie w salonie.
|
|
 |
|
1. oświetlony wrocław nocą, moje miejsce na ziemi, nasze splecione ręce, budka z tanią pizzą, mosty i kładki, odra, tak mi zimno ale oddajesz mi swoją kurtkę, w której wyglądam jak buka z muminków, całujesz mnie po czole, wieje wiatr i jak zwykle łzawią mi oczy, przez przypadek całujesz mnie w łzę, pijemy wino a raczej je pochłaniamy jakby było ostatnim napojem na świecie, przysuwasz mnie do siebie i krzyczysz, że jestem smarkaczem, jest mi cudownie bo uzależniłeś mnie od siebie, kolejnego dnia nie przeżyję, fontanna w rynku zaprasza nas do środka, goni nas straż miejska a my się śmiejemy jak dzieci, mówisz mi o swoich życiowych planach, całujesz po dłoni, robisz mi tyle malinek a sobie nie pozwalasz, bo biznesmen musi być poważny, mówisz, że przy mnie czujesz się pewnie, patrzę na twoje ręce i zakochałam się w męskich dłoniach, wystających żyłach i wielkim zegarku, kurwa uwielbiam jak trzymasz mnie za kolano i ochujałam, no kurwa ochujałam już dawno, jak mogę się tak zachowywać?
|
|
|
|