na moim biurku, nadal leży starannie położona filiżanka, wypełniona do połowy upitą przez Ciebie czekoladą. codziennie spijam z niej, ślady Twoich ust. nie mam serca jej, stąd ruszyć. przypomina mi o Tobie, na wypadek gdybym zapomniała.
mimowolnie piszę patykiem na piasku Twoje imię. pomimo, że już zapomniałam. pomimo, że nie budzę się już w środku nocy i panicznie zapalam papierosa, bo znowu mi się śniłeś.
Bardziej niż wczoraj, mniej niż jutro. Tak mnie kochasz? Nie... Taki jestem opalony. ; zrobiła smutną minę ; Ale kochana nie smuć się. Ciebie już bardziej kochać nie mogę. Naprawdę? Naprawdę ; spojrzał jej prosto w oczy i pocałował namiętnie ;