 |
|
zaczęłam wrzucać jego rzeczy do pudeł. ale trudno jest spakować czyjeś życie.
|
|
 |
|
będę silna. obiecuję, że będę walczyć.
|
|
 |
|
uciekam przed Tobą. przed szczęściem.
|
|
 |
|
- gdy dotkniesz mojej ręki nic ci się nie stanie.
- jak to? zupełnie nic?!
- zupełnie. może jedynie się zakochasz.
- więc nie chcę.
|
|
 |
|
- ja Cię naprawdę bardzo lubię.
- no to mamy problem, bo ja Cię kocham.
|
|
 |
|
przyciągasz mnie jak magnes. na siłę. bez mej zgody.
|
|
 |
|
bo złamie ręce temu kto palce mi w to wtyka.
|
|
 |
|
wiesz jak to jest budzić się co noc czując łzy pod powiekami? słyszeć jak serce wygrywa marsz żałobny? jak podczas 40 stopniowej temperatury odczuwać wewnętrzne zimno i jak wśród miliona ludzi być samym? jeśli nie wiesz, to nie pierdol, że mnie rozumiesz.
|
|
 |
|
w szale codzienności gubię marzenia, które stają się coraz bardziej odległym biegunem.
|
|
 |
|
nie wstydź się robić tego, co inni mogą uznać za wstydliwe.
|
|
 |
|
kurewsko tęsknie za głosem, który dawał radość wielką...
|
|
 |
|
uśmiecham się do Ciebie, zbieram rosę z traw, dotykam czule miejsca tuż pod sercem... ot tak, właśnie .
|
|
|
|