 |
|
"To wszystko jest tak cholernie dziwne. Usłyszałam z twojej strony tyle różnych rzeczy.. Dawniej mówiłeś, że mnie kochasz. Byłam Twoim słońcem, skarbem. Za dwa miesiące kazałeś mi spierdalać.
Ok. To powiedz mi czemu znów wracasz? Non stop raniłeś. Teraz to był koniec. Gwarantuję ci to.
Nigdy więcej nie wrócę... przekonasz się o tym. Raz na zawsze. Na całe życie".
|
|
 |
|
"- Opowiedzieć ci bajkę o nas?
- No dawaj.
- Poznaliśmy się praktycznie przypadkiem. Oczarowałeś mnie tym jak do mnie mówiłeś, jak pisaliśmy.
Zraniłeś mnie kilka razy. Ale wybaczałam ci. Było nam tak cholernie dobrze. Ale zjebałeś. Potem dałam ci jeszcze szansę... Ale zraniłeś mnie strasznie. I zabiłam się.
- Czekaj, przecież żyjesz.
- To już nie potrwa długo...".
|
|
 |
|
"I co mam mu powiedzieć? Że się nim znudziłam?
Że wyobrażałam go sobie całkiem inaczej? Że okazał się taki... normalny?
Czy nie oszczędzę mu bólu,
jeśli po prostu przestanę się odzywać?"
|
|
 |
|
Czyli raniąc mnie, raniłeś siebie?
|
|
 |
|
"Wiedziała, że coś się zdarzy.
Już wtedy w pokoju, gdy spotkały się ich oczy".
|
|
 |
|
Jeśli nie ty jesteś tym jedynym, to dlaczego moje serce przyspiesza,
kiedy przechodzisz obok? Skoro nie jesteśmy sobie pisani,
to dlaczego ciągle mam cię przed oczami? Jeśli Bóg nie zesłał cię po to,
abyś był przy mnie, to dlaczego do cholery ciągle mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień,
kiedy obudzisz się rano i uświadomisz sobie
jak bardzo ci mnie brakuje? / ?
|
|
 |
|
Ja po prostu mam dość wszystkiego co mnie otacza.
|
|
 |
|
"Na dzisiaj koniec cierpienia" - pomyślałam i zamknęłam oczy, w których zbierały się łzy.
|
|
 |
|
Najgorsze są domysły.
Domyślam się, że wcale tak nie tęsknisz.
|
|
 |
|
Dostałam to, na co zasłużyłam.
|
|
 |
|
"Nie chciałam umrzeć, jedynie prowokowałam śmierć.
Nie otrułam się. Nie umarłam, choć nikt mnie nie kochał".
|
|
 |
|
Nie mogłam przecież powiedzieć, że cię nie kocham.
|
|
|
|