 |
|
dziś znów słucham jego głosu, bo gdy go nie ma tęsknię, a gdy jest też nie przeklinam losu.
|
|
 |
|
to trudna miłość, a więc nici z welonu, raz daje mi skrzydła, raz trzewiki z betonu.
|
|
 |
|
pragnęła jego serca, on był w stanie podarować jej mięsień. ale ulokowany nieco niżej.
|
|
 |
|
stała za nim, delikatnie muskając jego muskularne plecy ustami. obrócił się napięcie patrząc jej w oczy. serce zaczęło wirować jak pralka, kochała go. właśnie wtedy wziął ją za dłonie i przyparł do ściany. przestraszona nachyliła się do pocałunku, ale jemu nie było to w głowie. zaczął ją rozbierać, a ona cała dykącząca łudziła się, że zaraz przestanie. nie zrobił tego. zaczęła mu się wyrywać z rąk, nawet nie próbując krzyczeć. nie chciała, żeby uznał że go odrzuca. przecież pragnęła go jak nikogo innego. mimo tego była przeciwna staniu nago, temu kiedy rzucił ją na łóżko. nie miała szans wyrwać się z jego silnych objęć. robił z nią co chciał, a ona tylko cicho łkała, pytając przestraszona 'kochasz mnie?' co parę sekund, starając się nie zważać na to co z nią robi. wbrew jej woli. idąc za rękę z jej naiwnością, której mógł podziękować albo przybić piątkę w podziękowaniu.
|
|
 |
|
ponoć ciepło wraca, gdy dajesz je światu, Ci jakoś zimno było prawie zawsze - to atut.
|
|
 |
|
i choć sam jestem chamem, czasami widzę więcej i chłonę ich emocje, ich pecha, i ich szczęście, ich ból, radość, w życiu różnie się działo.
|
|
 |
|
nie jest dobrze, nigdy nie będzie.
|
|
 |
|
przeszłość jest mostem, który płonie. przyszłość to wolność, świadoma banicja.
|
|
 |
|
tak na prawdę mój jest tylko chodnik, na którym moja stopa miejsca nie zagrzewa.
|
|
 |
|
wiem, że ból ma więcej imion niż jedno i musisz go oswoić, kiedy zostajesz sam.
|
|
 |
|
wkładam dziś swoje serce do grobu, bo nie znam innego sposobu aby przetrwać, bo nie umiem już w ciągłym bólu trwać.
|
|
|
|