 |
|
i było tak pięknie, tak idealnie. oni, ja wśród nich. siedziałam na kanapie i próbując się opanować, po kolei dokładnie przyjrzałam się ich twarzom, tak cudownym mordką, które mogłabym oglądać codziennie, bo się w nich zatraciłam, bezpowrotnie, całkowicie bezwarunkowo. są całym moim światem. moją ostoją, ucieczką od codzienności, która tak bardzo mnie przytłacza. szukam tej jednej, jedynej mordki, ale jego nie ma i już nie będzie, nigdy, nie dla mnie. co się stało? dlaczego? przecież mogło być idealnie. zamiast tego siedzę i zastanawiam się gdzie popełniłam błąd? czy coś zrobiłam źle? a może to ona jest po prostu lepsza ode mnie? biegnę w stronę baru, kupuję kolejne piwo i wypijam je z ducha. nie chcę już więcej o tym myśleć, o nim, o wszystkim co było. nie chcę czuć, nie chcę kochać. świat osuwa mi się spod nóg i chyba tracę kontrolę. budzę się otulona ciepłymi ramionami, przez tę chwilę znowu pojawia się iskra nadziei, spoglądam w górę, ale to wciąż nie on.
|
|
 |
|
2. kocham, bo słysząc jak burczy Ci w brzuchu, dreptam pośpiesznie do kuchni, by zrobić Ci te kilka kanapek, nie zważając na Twoje protesty. kocham, bo każdy margines mojego zeszytu zapełniony jest Twoimi inicjałami. kocham, bo uśmiecham się za każdym razem, gdy w słuchawkach usłyszę znajome bity Eldoki. kocham, bo tęsknie już w momencie, gdy Twoja noga opuści próg mojego domu. kocham, bo serce wyrywa jak szalone na Twój widok. kocham, bo Twoja osoba wyryła trwały ślad we mnie, w mojej duszy. kocham, bo pokochałam, niemożliwie, trwale, nierozerwalnie.
|
|
 |
|
1. nie umiem pisać wierszy i nie nadaję się kompletnie do komponowania piosenek, ale umiem pokazać Ci jak kocham na swój własny, pokręcony sposób. musisz wiedzieć, że moja miłość objawia się w tych małych rzeczach, w szczególikach, które dla innych są bez znaczenia. kocham, bo codziennie z przyzwyczajenia robię dwie kawy, nie jedną. kocham, bo przed zaśnięciem szepczę ciche dobranoc w nadziei, że je usłyszysz. kocham, bo patrząc w gwieździste niebo, wiem, że Ty także stoisz teraz na balkonie robiąc dokładnie to samo. kocham, bo ubieram się cieplej w zimowe dni, przecież zawsze powtarzasz, że mam się nie przeziębić. kocham, bo idąc z Twoimi kumplami, odczuwam pustkę, z powodu braku Twojej osoby. kocham, bo w tłumie potrafię wyłapać Twoją sylwetkę. kocham, bo śpię zawsze po prawej stronie, przecież Ty uwielbiasz spać pod ścianą. kocham, bo kolor grafitowy kojarzy mi się tylko z kolorem Twoich oczu.
|
|
 |
|
umiem kłamać, mój kochany, i przyznam się, że wyuczyłam się wręcz tego do perfekcji. bez zawahania, bez zająknięcia, bez jakiegokolwiek grymasu na twarzy, skłamię, gdy zajdzie taka potrzeba. ale zdradzę Ci sekret. podejdź, podejdź bliżej. wystarczy jedno spojrzenie w moje oczy, choćby ulotne, chwilowe, a poznasz całą prawdę. to w nich ukryłam wszystko, w nich ukryłam duszę.
|
|
 |
|
Powiedziałem, że będę z Tobą nieustannie i pamiętam dzień, w którym obiecałem. Nie kłamałem. Zawsze z Tobą będę, nawet jeśli w to zwątpisz i nie będziesz czuć mnie już tak bardzo. Jeśli umrę jutro to wiedz, że kochałem Cię do mojego końca.
|
|
 |
|
wszystko było idealnie. od samego rana biegałam z uśmiechem na twarzy na myśl o nadchodzącym wieczorze. byłam przekonana, że nic ani nikt nie jest w stanie tego zmienić. i znów się pomyliłam. zobaczyłam jego, tuż naprzeciw siebie z uśmiechem, który zawsze kochałam. chwilę później pojawił się następny. jak gdyby nigdy nic tak samo się zachowywał, rozmawiał w ten sam sposób co zawsze, jednak nie odchodząc od telefonu ani na krok, ciągle odpisując miedzy słowami. i wierzyłam, że to już będzie koniec, że nic więcej nie jest w stanie mnie dobić. i pojawia się kolejny. mój kochany, najwspanialszy przyjaciel, który znowu traktuje mnie jak powietrze. nie wytrzymuję. wybiegam na zewnątrz, dzwonię do Niej, siadam na pobliskim murku i nie wytrzymuję, pękam na milion kawałków. ale muszę się ogarnąć, wszystko będzie dobrze. prawda? nie milcz. kurwa okłam mnie, ze będzie dobrze, wszytko tylko nie katuj mnie dłużej milczeniem, bo już do końca oszaleję.
|
|
 |
|
uwielbiam to, wiesz? uwielbiam kusić. uwielbiam prowokować. uwielbiam sprawiać, że nie potrafisz usiedzieć z miejscu. uwielbiam robić na złość. uwielbiam stawiać na swoim. uwielbiam to uczucie, kiedy wiem, że już ledwo się powstrzymujesz. uwielbiam czuć, że mam nad tobą władzę. wiem dokładnie co powiedzieć, co zrobić, abyś nie mógł przestać myśleć o mnie przez kolejne kilka godzin. abyś widząc mnie ponownie wciąż miał przed oczami ten sam obraz, mój obraz. wystarczy, że powiem ci jedno słowo i dostanę co tylko zechcę. nie wierzysz? kochanie to ja tutaj dyktuję reguły gry i mogę je zmieniać kiedy tylko zechcę. jesteś tylko pionkiem, robię z tobą co chcę. ale zapamiętaj jedno, to tylko zabawa, bez uczuć, bez zobowiązań, a ja nigdy, przenigdy nie będę twoja.
|
|
  |
|
Nie potrafimy kochać tak, jak druga osoba od nas oczekuje. ~schooki~
|
|
 |
|
-no właśnie tak! nie bój się, przecież jesteś w stanie to wyciągnąć, a nawet jeszcze wyższe tony. widać, że ćwiczysz i to uwielbiasz, bardzo ci się zmienił głos, na plus. -no tak, ale to nie tylko głos -wiem, widzę. jesteś zupełnie inną osobą. i wiesz co? mam wobec tej zmiany dość mocno mieszane uczucia. z jednej strony jest coraz lepiej, pod każdym względem, ale z drugiej wolałbym nigdy nie słyszeć tego z jakim bólem wyśpiewujesz emocje.
|
|
 |
|
Nie dzwoń do mnie, kiedy kolejna panna nawali. Nie pisz, bo Ci smutno, bo samotnie, bo znowu nie masz z kim spać. Mnie już nie ma, rozumiesz? Nie pytaj co u mnie, bo odpowiedź znasz. Nadal mam żal do świata, że pozwolił nam się spotkać, a potem z uśmiechem na ustach odebrał tą znajomość. Nie interesuj się moim życiem, bo sam zrezygnowałeś z bycia jego częścią, a ja? Nie jestem kołem zapasowym, nie dzielę się na pół./esperer
|
|
|
|