 |
|
pieprze dzisiaj fałszywy uśmiech,już mam dzisiaj dosc,kompletnie dosc,rozumiesz? mam dość
|
|
 |
|
i co? mam mowic ze jest pieknie? no jest pięknie, jest wręcz kurewsko pięknie
|
|
 |
|
bierzesz uprzejmość za słabość, gdy ja się staram być damą, chyba napiję się czegoś i pogadamy rano, im dłużej mówisz nie, mnie dopada kryzys, nawinę ci tak, że, że, że mnie znienawidzisz
|
|
 |
|
wyłączam telefon, to pogadaj sobie z pocztą
|
|
 |
|
jestem w takiej dupie że to się w głowie nie mieści, zawsze tak jest kiedy wspominam ,że nic się nie dzieje w moim życiu , ZAWSZE , nie wiem czy ogarne zamieszanie , dlaczego zawsze to ja mam takie atrakcje ... to wszystko przez to, że jestem idealnie opisaną trójką numerologiczną napewno i w dodatku jeszcze chińskim kogutem opisanym słowo w słowo
|
|
 |
|
wkurwia mnie to moblo *___*
|
|
 |
|
spacerniak z ziomkami, dzień jak codzień. kilka piw w torebce, paczka szlugów, wszystko co kocham. i oni. moje przybrane rodzeństwo podnosiło mnie na duchu. dochodziliśmy do naszej miejscówy. od jakiegoś czasu tam nie przychodził. siostra, która szła z przodu wysłała mi esemesa - 'siedzi tam ze swoją dziunią.' zatrzymałam się, pierdoliłam tusz do rzęs. -jesteś silna? - zapytał mnie brat. -oczywiście, a przynajmniej się staram. -to chodź tam i pokaż mu, jaka śliczna i mądra z Ciebie laska, podejdź, przybij mu piątkę, a ją wyśmiej. poszłam tam, z papierosem w mordzie, a z bratem za rękę. uśmiech nie schodził mi z twarzy. i te jego zdziwienie. pewnie pomyślał, że jesteśmy razem. ale chuj mnie jego opinia.
|
|
 |
|
czekałam. czekałam trzysta sześdziesiąt cztery dni i nocy. marzyłam, tęskniłam. codziennie, spotykałam Cię w snach. wyobrażałam sobie, co będzie jak ją rzucisz. nie mogłeś przecież być z nami na raz. słuchałam piosenek, które wrzucałeś na youtube. jarałam się maksymalnie. ten głos, Twój głos kołysał mnie do snu i budził rano. niestety, nie mogłeś wydostać się z tego toksycznego związku. to ona - marihuana - zniszczyła nasze serca.
|
|
 |
|
mam powodzenie u facetów bez prostowania włosów, tony tapety, krótkich kiecek, sztucznego śmiechu i głosu z manierą.
|
|
 |
|
wiesz, chciałabym Ci podziękować. za każdy szept, za każdy uśmiech, za każdy pocałunek. a teraz uciekam. przepraszam.
|
|
 |
|
nie chodzi mi o te blizny na rękach. nie chodzi mi o te wylane łzy. nie chodzi mi o trzy pary szpilek, połamanych, uciekając, gdy widziałam was razem. nie chodzi mi o szkołę, którą zajebałam z rozpaczy. chodzi mi tylko o jedno, o spokój. dlaczego odzywasz się, gdy prawie się uwolniłam. dlaczego, teraz mnie gnębisz. nie mogłeś zrobić tego jakieś pół roku temu, gdy nie potrafiłam się podnieść z Twojego powodu. wytłumacz mi.
|
|
 |
|
piątkowy telefon rozjebał mi cały weekend , po roku czasu odezwał się człowiek który był dla mnie kiedyś najbliższym i najlpszym przyjacielem podobno na zawsze, LUDZIE SĄ DO CZASU zawsze będę to powtarzać , dlatego też ta sentencja już niebawem przechodzi na moją ręke, nie wiem co mam myśleć , jestem rozjebana jak to człowiek
|
|
|
|