 |
|
Nie chcę nigdy myśleć, że już nie moje tętno jest w Jego oczach, że ktoś inny idzie z Jego sercem w dłoniach na bosaka zdzierając stopy do krwi, że już nie ja robię wszystko by tylko to serce było bezpieczne, by spokojnie biło nawet za cenę moich ran i blizn. Jego dłonie, Jego skóra, to wszystko jest tak realne i bliskie, tak rzeczywiste jak płatki śniegu w środku zimy, jak upał w lecie i łzy gdy człowiekowi jest źle.
Za kilka lat chcę go witać uśmiechem każdego ranka, chcę kłócić się z Nim i godzić całą noc. Dlaczego akurat z Nim? Nie wiem, miłość nie pyta "dlaczego", Ona albo jest albo nie. Więc zapomnijmy o rozsądku i żyjmy dla siebie.
|
|
 |
|
nie strać Go i nie rań,
bo masz wszystko to
na czym ci tak zależało
|
|
 |
|
nie ważne ile noży wbijemy sobie w plecy,
jak wiele razy będziemy płakać po tych destrukcyjnych momentach,
liczy się to czy będziemy potrafili podnieść się,
wybaczać.
|
|
 |
|
mój bohater, zwykły człowiek a jednocześnie gdzieś wysoko,
ponad innymi, ktoś kto nie lubi widoku moich łez i stara się je otrzeć dłonią,
choć o wiele lepiej robi to swoim uśmiechem
|
|
  |
|
` mnie nie złamiesz ziomuś. Obojętnie co byś mi zrobił. Nie rozkochasz mnie w sobie bo od jakiś dwóch lat nie wierzę w miłość. Nie wyzwiesz mnie od suki czy szmaty bo takich słów nawet nie wychwytuję. Nie powiesz swoim dziwkom, że mają mnie zniszczyć bo one nawet mnie nie ruszą. nie zrobisz kompletnie nic, bo jestem niezależna i jedyna taka. / abstractiions.
|
|
  |
|
` środek grudnia i nawet śnieg jest przeciwko nam. Z dni nie ma praktycznie nic. Kładę się spać jest ciemno, wstaję jest tak samo. Nie mam ochoty nawet na kolejnego blanta, ani łyk wódki z rana. Na początku było dobrze, później zawaliło się całe życie. Na początku był on, teraz nie ma nic. Może gdybym mogła zasnąć w nocy to obudziłabym się i byłoby lepiej. Albo gdyby chociaż chciało mi się wyjść gdziekolwiek, tam byłoby łatwiej. Tymczasem siedzę tutaj i jestem szczęśliwa że jest ze mną rap. Gdyby nie te wszystkie słowa tych wszystkich ludzi, byłoby o wiele ciężej. Może kiedyś będzie okej. / abstractiions.
|
|
  |
|
` nie mogę powiedzieć, że jest źle. No bo niby dlaczego? Bo moje serce rozpierdoliło się na drobny mak, a mężczyzna za którego skoczyłabym w kilometrową przepaść, okłamywał mnie na każdym kroku? Bo siedzę sama, a samotność stała się moim jedynym przyjacielem? Bo rany na lewej ręce pieką coraz bardziej? Bo skończyły mi się papierosy, a resztka wódki wsiąknęła w dywan? Bo nie śpię już chyba z rok i wcale mi to nie przeszkadza? Bo jedyne na co mam ochotę to zamknąć oczy i już ich nie otworzyć? Nie mogę powiedzieć, że jest źle bo jest najgorzej. / abstractiions.
|
|
  |
|
` czwarta kawa tego dnia, czwarta płyta w głośniku, czwarta nowa wiadomość tego kwadransa, czwarta kropla krwi na wardze, czwarta łza ukazana na policzku. Nie tak miało to wyglądać, nie miałam spędzić życia na liczeniu co mi w nim nie wyszło. / abstractiions.
|
|
  |
|
` jebać fałsz, jebać kłamstwa i cały ten rynsztok. / słoń 666.
|
|
  |
|
trzecia w nocy, zamknięte powieki, Jego oddech na twarzy, wersy Chady, za dużo słów o tak dużym znaczeniu i uczucie, które przerastało nawet moje, podobno dzielne, serce. / definicjamiloscii
|
|
  |
|
Gdyby nie postanowienia to pewnie już bym pił. Znowu pluje sobie w brodę,czuje opadam z sił. Desperackie myśli,brakuje Cie w ramionach. Stoję tylko krok od progu,by wziąć i je wykonać. Czemu Ci to wykrzyczałem?Doprawdy nie rozumiem. Jestem jak dziecko we mgle-zgubione w zdarzeń tłumie. Iskra nadziei się tli choć nie dostrzegam słońca. Prawdziwa miłość nie,nie umiera do końca. Znosiliśmy się do czasu. Dostałem słoną lekcje. Chce przeprosić za te słowa wypowiedziane w afekcie. To nie były zwykłe dni ,chore okoliczności a ja łudzę się ,że to tylko taki sprawdzian miłości. I szczerze żałuje ,że tak wyszło między nami kiedy myślę o tym zawsze oczy zachodzą mi łzami. / CHADA !
|
|
  |
|
Teraz tak.Stoję na spalonej planszy, dziś nie ma Ciebie tutaj. Idę przez to syzyfowe życie w rozwiązanych butach. Czuje,że opadam z sił. Możesz się za mnie modlić. Serce otulone w ciernie,pośród wersów żałobnych. W tej nierównej walce hmm znów wygrały słabości a ja pytam ,gdzie te happy and'y z filmów o miłości. Nie chcę kumpli od kieliszka ,choć pragnę zapomnienia. Chce osuszyć słone łzy chcą twego pocieszenia. Ten świat nie miał się zawalić a jednak wziął pie*dolnął. Nie ma co owijać ,wiesz. Nie mów,że tak nie wolno. Znowu byłaś w moim śnie ,radosna uśmiechnięta. Z nami MJ w tle ,taką chce Cie pamiętać. Te emocje,nie oddadzą ich słowa. Ten aromat tamtych chwil ,chciałbym poczuć od nowa. Teraz czuje cierpki smak. Iść tylko i się upić. Szkoda tylko,że tego cierpienia nikt nie chce odkupić . / CHADA !
|
|
|
|