 |
|
-Odszedł. - tak zwyczajnie? - Nie kurwa z efektami specjalnymi.
|
|
 |
|
jesteś moją najpiękniejszą formą destrukcji.
|
|
 |
|
myślę o tym kiedy zrobi się ciemno.
|
|
 |
|
Wiesz co mówią, jeśli kogoś kochasz puść go wolno.
|
|
 |
|
'-dlaczego za mną idziesz? -chciałem powiedzieć Ci, że Cię kocham. -widocznie nie poznałeś jeszcze mojej przyjaciółki. -jakiej przyjaciółki? -jest ode mnie ładniejsza i mądrzejsza, stoi za Tobą. -ale tu nikogo nie ma. -widzisz, gdybyś mnie kochał nigdy byś się nie odwrócił..
|
|
 |
|
genialna świadomość, że masz osoby, które bez względu na sytuację, zawsze staną u Twojego boku. to z Nimi będziesz robić Mu przemiłe uwagi, śmiać się z min Prokopa w 'Mam Talent', wcinać orzechową czekoladę, odrabiać lekcje, uczyć się do sprawdzianów. p r z y j a c i e l e. osoby, od których nigdy nie usłyszysz 'nie mam czasu'. osoby, które odwołają wszystkie swoje plany, żeby pójść z Tobą do sklepu, po żelki, na poprawę humoru. osoby, które są bezcenne. najważniejsze. warte wszystkiego
|
|
 |
|
Blondyn o niebieskich oczach, cudowny - przyjaźniliśmy się, jednakże coś zawsze utrudniało nam spotkania. Pewnego pięknego, jesiennego dnia umówiliśmy się w miejskim parku, przyszedł punktualnie. ' Piwo czy spacer?' - zapytałam. ' Spacer ' - odrzekł i wysłał do mnie, swój najpiękniejszy uśmiech. Poszliśmy na pobliskie pola, nad strumykiem biegnącym przez nie, stanęliśmy, konwersacja trwała w najlepsze, gdy zamilkłam. On patrzył w moje oczy jak opętany, więc moje policzki nabrały czerwonej barwy, to u mnie takie normalne. Nie wiem jak zdobyłam się na to, by go przytulić, lecz chwilę później odskoczyłam. Ku mojej radości poczułam jego rękę na mojej talii, i dostrzegłam usta zbliżające się do moich warg. Jak dobrze, że nie wiedział, o najskrytszym marzeniu, które właśnie spełnił.
|
|
 |
|
Blond to kolor włosów. Nie umysłu,kurwa. :D
|
|
 |
|
poczujesz na szyi moich przemyśleń ostrze.
|
|
 |
|
' umiałem powstrzymać się od tego gówna, utrzymać dystansem, teraz znów to trzyma mnie '
|
|
 |
|
palę, bo muszę być od czegoś uzależniona. kiedyś to Ty byłeś, moją nikotyną powolnie buszującą w moich płucach. dzisiaj, są to papierosy. każdego poranka, biegnę boso, w za dużym swetrze na taras i patrząc na wschodzące słońce, napawam się porankiem. myślę wtedy o Tobie, wiesz? przypominają mi się momenty, kiedy skrupulatnie starałeś mi się wyrwać mojego zabójce z kruchych dłoni, z oczami przepełnionymi troską. martwiłeś się o mnie. a dzisiaj, wbrew Tobie - funduję sobie powolną śmierć. przecież wiesz, że ubóstwiam być bezwzględnie złośliwa, kochanie./abstraction
|
|
|
|