 |
On ściąga winde, którą my jedziemy w góre.
On stawia nogę miedzy drzwi a podłoge.
On kocha Ciebie tak jak ja kocham Cie.
Musisz zrozumieć, ze miłosci nie dzieli się.
|
|
 |
`Mówisz, że kochasz dwóch- mnie i jego też. I chociaż to mój wróg, ja mu nie życzę źle. Ja kocham ciebie tak, że tu poczekam wiek, zanim zrozumiesz, że miłości nie dzieli się.!!
|
|
 |
Numerek w krzaczkach.
`Dzisiaj o dziesiątej zaczyna sie życie, pójdziemy do parku, bedziemy sie kochac. Miłość jak życie, miłość jak picie. Potem ja zejdę z ciebie, a ty poprawisz zmiętoloną sukienkę. Krzyknę chce więcej, ty znowu zapytasz czy jeszcze wierze, że to takie piękne. Kolejny raz rozrzucisz nogi, kolejny raz wzniesiesz w niebo oczy, kolejny raz poczujesz ból
w miejscu co wieszcz pisze o rozkoszy...`
|
|
 |
Już wiem na pewno, dzisiaj widzę Cię ostatni raz.
|
|
 |
Czasami nie chce się żyć, kiedy uświadamiasz sobie gdzie jesteś.
|
|
 |
Więc gdy nagle wejdę, by pokochać cię, już na zawsze zniknie twój sen, zatem śpiesz się raczej wolno, bo nie warto biec, gdy wszystko jeszcze zdążysz mieć.
|
|
 |
Nie mówię tobie co masz robić, ale zastanów się nad sobą, zanim uczynisz komuś krzywdę. Jak łatwo mówić coś o innych, jak łatwo pluć komuś w twarz, jak łatwo głupio i uparcie wmawiać komuś swoje racje. Zastanów się nad sobą.!
|
|
 |
Wiesz, jak unikać wydeptanych dróg.
|
|
 |
Nie dotyczy to was, wmawiacie sobie idąc spać. Rano na twarzy malujecie nową twarz.
|
|
 |
Patrząc w zaklęte wstydem oczy, odgarniam kosmyk długich wspomnień. Łza płynie wolno po płatku twarzy, słowa nie mogą przejść przez gardło. Popatrz… Tak obco brzmią dziś moje słowa. I chyba już nie słyszę ich, próbując dostrzec nas od nowa.
|
|
 |
I nie było wielkich słów, gdy nadchodził koniec już. Zaniemówił każdy z nas, nim na nowo ruszył czas.
|
|
 |
Czasem może zdarzyć się, że spod piekła bramy wrócisz na rozstaje dróg, żeby cofnąć czas.
|
|
|
|