 |
|
zagryzasz wargi zasłaniając twarz dłońmi, nagła cisza, słowa zamykają się w nawias zapytania, by na nowo zalegać w przełyku, by nigdy więcej nie ujrzeć światła dziennego, i już nigdy niezrozumiale nie wadzić w detalach życia. / endoftime.
|
|
 |
|
Najważniejszym elementem upadku jest powstanie, to ono bowiem odzwierciedla całą naszą wewnętrzną siłę.
|
|
 |
|
Zapewnij mnie, że nie pokochasz innej. - Nie mogę. - Dlaczego? - Bo na pewno pojawi się inna.. Tylko ona będzie do Ciebie wołać "mamusiu!" ♥
|
|
 |
|
a tyle razy mówiłam sobie ' nie angażuj się, bo się spieprzy
|
|
 |
|
i trzymając się za ręce ruszyli przed siebie, aby spierdolić sobie życie.
|
|
 |
|
no bo kiedy odejdę wszystko będzie mi obojętne, jeśli chodzi o Ciebie zawsze przy Tobie będę. / Biały ♥
|
|
 |
|
Jesteś mój! Tylko ja mogę nosić twoją dużą szarą bluze z Dill’a. Tylko ja mogę wtulać się w twoje silne, ciepłe ramiona. Tylko ja mogę Cie całować, dotykać. Tylko ja mogę powiedzieć : Kocham Cie i nikomu Cie nie oddam, bo jesteś tylko mój! | Jachcenajamaice ♥
|
|
 |
|
Słowo "szczęście" myli mi się z twoim imieniem.
|
|
 |
|
podobasz mi się. działasz na mnie w dziwny sposób, taki którego nie lubię. gdy przechodzisz obok mnie, a nasze spojrzenia się spotykają i uśmiechasz się tak kusząco, serce biję mi mocniej. mam ochotę rzucić się na ciebie. następna dziwna sytuacja to taka, kiedy ze sobą rozmawiamy. nie jestem sobą, mówię bardzo uważnie, żeby nie palnąć czegoś głupiego, zależy mi. pierwszy raz zależy mi tak bardzo, że wstydzę się pokazać moją gorszą stronę, której raczej byś nie polubił. zastanawiam się, dlaczego tylko ty wydobywasz ze mnie to 'dobre ja'. wiem, że mógłbyś odmienić mój świat, całą mnie, razem moglibyśmy stworzyć coś całkiem fajnego, wystarczy się zaangażować, a pozostało pytanie, czy tego chcesz?
|
|
 |
|
Wielu woli się zalać, bo świat jest zbyt straszny. W poszukiwaniu szczęścia wyruszają na dno flaszki. / bezszelestna
|
|
 |
|
a w snach? brzegiem dłoni przejeżdżam po jego policzku, poranny zarost delikatnie gryzie w skórę. czuję w powietrzu zapach jego perfum, tak subtelny jak zazwyczaj, i to nagłe ciepło, które odczuwam, kiedy jest obok, kiedy tylko przybliża się, tak ostrożnie, będąc coraz bliżej. dotyk, kruchy cios, nieco zbliżenia, klatka oparta o klatkę, słyszę ciche bicie serca, jego echo wydobywające się gdzieś spod żeber. dziś, naprawdę jest tutaj, tak istotnie blisko, znikome milimetry ode mnie, naprawdę jest. de facto, mam Go przy sobie, definitywnie mając wszystko, to co chciałam mieć od zawsze. / endoftime.
|
|
|
|