 |
|
Na ulicach płoną nasze myśli
nawałnica, wyścig, po to przyszli
wszyscy ci, których próżność zabija
nie mów nic, ponoć jutro nam sprzyja
|
|
 |
|
I choć cały ten świat ma nas tylko za pionki,
ja nie pozwolę na to aby chociaż raz w nas zwątpił,
I choć jestem tu tylko jednym z wielu
Dobrze wiem dokąd iść tak, by dotrzeć do celu
|
|
 |
|
Chce usłyszeć głos , nie słyszę go choć jesteś blisko
Powiedz do mnie a potem mogę zniknąć
|
|
 |
|
Drogi Mikołaju ! W tym roku pod choinkę poproszę Jej uśmiech, Jej włosy, Jej zapach.. W ogóle najlepiej zapakuj Ją w wielkie tekturowe pudło i mi wyślij.
|
|
 |
|
Gdybym miał wybrać między kochaniem Ciebie, a oddychaniem, to wziąłbym ostatni oddech aby powiedzieć jej, że ją kocham.
|
|
 |
|
nie obchodzi mnie co o nas myślą,
liczy się to że jesteś blisko,
dla Ciebie tylko status dostępny,
dla innych offline jestem zajęty,
pozdro kumple pamiętajcie to zdanie-
kocham dziewczyne, ona jest na pierwszym planie ..
|
|
 |
|
każdy dzień bez ciebie przynosi tylko trudy.
|
|
 |
|
Utkwiłam w tym chorym bałaganie emocji, uczuć, starych ran. Znów się zagubiłam wewnętrznie, znów straciłam kontrolę nad samą sobą.. Nie potrafię być taka, jak byłam dotychczas, nie potrafię mówić o sobie, śmiać się i cieszyć szczęściem, którego tak naprawdę nie mam. Bo wciąż coś we mnie uderza. Szczególnie wieczorami, kiedy zostaję sama, kiedy zamykam drzwi od swojego pokoju. Wtedy właśnie coś pęka w mojej psychice, pęka moje serce, a dusza łamie się na kawałeczki. Uciekam wtedy, nie pozwalam nikomu dotrzeć do mojego wnętrza. Nie dopuszczam przyjaciółki do siebie. Udaję, że nie istnieję. Bo nie czuję, abym istniała. Nie czuję, że żyję. Zagryzam jedynie coraz mocniej zęby i pozwalam swobodnie spływać słonym kroplom łez po moich policzkach. Nie hamuję ich, nie hamuję siebie. Wiem, że kiedyś to minie. Tylko jeszcze nie teraz, nie w tej chwili. To nie ten moment, kiedy moje życie może wrócić do pełnej równowagi.
|
|
 |
|
to już jest ten moment. nawet nie mam siły się sztucznie uśmiechać udając, że wciąż umiem żyć. ubieram bluzę, chwytam odtwarzacz z ulubioną składanką i wychodzę na długi spacer, sama. w kieszeni czeka ostatni papieros w towarzystwie ledwo działającej zapalniczki. gdzie idę? nie wiem. jedyne czego jestem pewna, to tego, że potrzebuję powietrza, bo tutaj mam go stanowczo za mało, duszę się. i proszę, nie idź za mną. daj mi tydzień, może dwa, jakoś dojdę do siebie. boże, przecież w końcu muszę się pozbierać do kupy, bo jeszcze trochę i doszczętnie zniszczę nawet swoją przyszłość.
|
|
 |
|
Do samotności można przyzwyczaić się bardzo szybko. Wystarczy pobyć w domu odrobinę więcej niż zwykle, trochę częściej wybierać się na samotne zakupy czy wracać ze szkoły w samotności trochę dłuższą drogą. I wiesz, wtedy ludzie nagle zaczynają nam przeszkadzać. Czujemy się nieswojo w tłumie, a zawieranie nowych znajomości przychodzi z większą trudnością. Nie potrafimy słuchać ludzi. Sądzimy, że wygadują oni głupoty, wszystko nas denerwuje i czekamy tylko aż zostaniemy sami. Uciekamy w jakiś swój wyimaginowany świat, milczymy, ale pozornie jest nam dobrze. Otaczamy się grubym murem tracąc kolejnych znajomych. Telefon milczy, nikt nie przychodzi. Jesteśmy zupełnie sami. Tracimy pewność siebie, ten błysk w oku, rozumiesz? To wcale nie jest dobre. Jesteśmy zbyt młodzi, aby zamykać się w sobie. Musimy walczyć o siebie, musimy być w centrum. Nie możemy pozostawać w tyle. Chodźmy więc do ludzi, korzystajmy z życia. Przecież jeszcze tak wiele jest przed nami. Nie możemy tego stracić. /napisana
|
|
 |
|
zabrałeś mi ją skurwysynu .
|
|
 |
|
tak po prostu się zjebało jedno pytanie mam w głowie dlaczego w każdej chwili myślę tylko wciąż o Tobie ?
|
|
|
|