 |
|
Żyje, i chyba właśnie w tym tkwi problem.
|
|
 |
|
a w snach? brzegiem dłoni przejeżdżam po jego policzku, poranny zarost delikatnie gryzie w skórę. czuję w powietrzu zapach jego perfum, tak subtelny jak zazwyczaj, i to nagłe ciepło, które odczuwam, kiedy jest obok, kiedy tylko przybliża się, tak ostrożnie, będąc coraz bliżej. dotyk, kruchy cios, nieco zbliżenia, klatka oparta o klatkę, słyszę ciche bicie serca, jego echo wydobywające się gdzieś spod żeber. dziś, naprawdę jest tutaj, tak istotnie blisko, znikome milimetry ode mnie, naprawdę jest. de facto, mam Go przy sobie, definitywnie mając wszystko, to co chciałam mieć od zawsze. / endoftime.
|
|
 |
|
Na jego widok majtki mi spadają na kostki.
|
|
 |
|
Wiesz, że ktoś spalił "naszą" ławke? Podobno była to młoda dziewczyna ze złamanym sercem.
|
|
 |
|
Siedzieliśmy sobie na łące, drażnił się ze mną, że jedzie na koncert, a ja nie mogę. Zdenerwowana wzięłam dmuchawca i dmuchnęłam mu w twarz mówiąc"umrzyj chuju". spojrzał zaskoczony na mnie i się roześmiał. Złapał mnie i przytulając szepnął "mam alergie tylko na te żółte mlecze"
|
|
 |
|
Co dziennie myślisz sobie jak by to było jak byś dalej z nim była. Lecz nawet on nie da znaku że jeszcze coś czuje.
|
|
 |
|
Znów dostało mi się w twarz od Ciebie.
Znów ze strachu nie mogłam oddychać, a oczy zaszły mi łzami.
Znów ten cały ból powracam.
Znów, mam nadzieję, że nie będzie kolejnego "znów"
|
|
 |
|
Ludziom zawdzięczam bardzo wiele , zwłaszcza problemów .
|
|
 |
|
Może i nie jestem zbyt normalna. Nosze glany razem z sukienkami w kwiatki. Chodzę po drzewach i z nich spadam. Ale mimo wszystko jestem godna tego, żeby ktoś mnie pokochał
|
|
 |
|
Ze strachu przed Tobą przestałam jeść. Możesz być z siebie dumny, dzięki tobie przy wzroście 165 ważę marne 42 kg.
|
|
 |
|
Leżałam na jego łóżku w bieliźnie a on wstrzykiwał mi magiczny biały proszek w żyły. Patrzył w moje niebieskie oczy, które powoli zachodziły mgła. Wiedział, że tracę kontakt z rzeczywistością i teraz może robić ze mną co chce.
|
|
 |
|
każdego dnia na nowo karmimy się kłamstwami, trwając w nich bez jakichkolwiek przeszkód, bo tak jest łatwiej? łatwiej oszukiwać samych siebie? wciąż na co dzień zabijać podświadomość, po to by pozornie wyjść na prostą? marne realia. zatruwasz własne życie, by żyć. ciągniesz za sobą stertę odmiennych pytań, tych pozostawionych gdzieś w tle tego życia, tych, na które odpowiedzi od zawsze były Ci obce. kolejne parę niezrozumiałych schematów, niezałatwionych spraw z przeszłości, łapiesz oddech, siadasz, kończysz temat. / endoftime.
|
|
|
|