 |
|
Dzień, który przede mną piętrzy
Jeszcze większy
Cień nad światem wewnętrznym.
|
|
 |
|
Za dużo sytuacji które szybko nużą.
Za dużo ruchów które niczemu nie służą.
Dużo za dużo akcji które wszystko burzą,
Które źle wróżą...
|
|
 |
|
Mam te same
Myśli skołatane.
Znam to, to jest mi znane uczucie z tym związane.
|
|
 |
|
Znam jak Ty te noce nieprzespane,
By nad ranem
Zawikłane kwestie podjąć z nowym
Planem
|
|
 |
|
Gdy wtłaczany pod ciśnieniem
stres, jest działań terenem.
|
|
 |
|
W powietrzu czuć Heinekenem
Gdy żegnam się z problemem
|
|
 |
|
Bulwar
Zrobi tak jak ja;
Pójdzie własną drogą.
Prócz cienia
Nie ma ze mną nikogo.
|
|
 |
|
Wciąż sami jak palec.
Co dobrze nie wróży.
Obcy jak ósmy pasażer podróży.
|
|
 |
|
Badam grunt pod stopami.
Gdzie mi kurwa z butami?
|
|
 |
|
Ogłaszam wszem i wobec;
Nie ma mnie dla ludzkości.
Chcę mieć spokój
W stresowych sytuacji
Natłoku.
|
|
 |
|
Przytaczam sens mej nieobecności,
Z konieczności odcięcia od rzeczywistości.
Bo smak wolności szkicuje,
Szkielet życia abstrahującego od skłonności,
Do zawiłości,
Do duchowej starości...
|
|
 |
|
Całe roje spraw zostawiam poza pokojem.
Poję energię na kolejne boje.
Gnoję wewnętrzną paranoję.
I w kierat wkraczam.
Wpierw się dwoję.
Cele wyznaczam.
Potem troję.
Z drogi nie zbaczam,
Poza terytorium działań nie wykraczam
|
|
|
|