 |
|
obce ciała, psychicznie nadzy razem w łóżku.
|
|
 |
|
chcesz, sprawdź mnie, mały test na zaufanie,
chodź ze mną na chwilę Ty to moje postrzeganie.
chcesz, zasłoń mi oczy, ja będę szedł jak ślepiec, a co powinnaś, to Ty już wiesz to najlepiej.
|
|
 |
|
słyszę te bzdury na orbicie Twoich myśli
|
|
 |
|
ten na drzewach śnieg
jest tak samo zimny jak ten we mnie
|
|
 |
|
tyle razy myślałem że to koniec, wiesz?
|
|
 |
|
nie rozumiem czemu mogę mieć tylko nadzieję
|
|
 |
|
jednak mimo wszystko kocham Cię za przeszłość
|
|
 |
|
wiesz, już nie
rozumiem nic, już nic nie kumam,
już nie umiem żyć, nie umiem być,
już nie umiem czuwać, już nie umiem nic,
wiesz, czuję się jak idiota
|
|
 |
|
tu jest gdzieś kres, wstyd
mnie stale gryzł
|
|
 |
|
mam trochę myśli, chcesz słuchać?
|
|
 |
|
chodniki mego miasta, leżą podeptane
|
|
 |
|
porzucone miasta płaczą wieczorami, bo ich dzieci uciekły do królestwa zdobionego w szkło
|
|
|
|