 |
|
ze szczytu łatwo się spada, dotyka gówna
|
|
 |
|
Te dwie odkurzyły lustro
Stykają się wilgotne wargi i biust
|
|
 |
|
Ta błyszczy sukienką, ta bluzką
Jutro odda je w sklepie połowa tych dup
|
|
 |
|
To ostra zabawa, one tego chcą tu więcej
Masz dwie piguły ona już zaciera ręce
|
|
 |
|
To Ci doda emocji, nie oddadzą ich słowa.
|
|
 |
|
I gibon! pyk toast z kobieciną no i pytasz ją o bletki
Ona wyciąga z torebki, ale tabletki ekstazy
Wczoraj żarła kwasy i to są hardkorowe czasy
|
|
 |
|
Coś kusi, w powietrzu wisi, porywa ludzi do tańca
Ale gdzieś daleko od różańca
|
|
 |
|
Jazda bez trzymanki pomimo zakazów
|
|
 |
|
niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
|
|
 |
|
wrzucam luz, bo na chuj mam się spinać? jebać to nie mój klimat, ich życiorys to kpina, bo to nie jest moja wina, że w życiu im nie wyszło jebać fałsz, jebać kłamstwa i cały ten rynsztok
|
|
 |
|
pierdoliłeś się z nią w myślach, zdrada doskonała
|
|
|
|