 |
|
Przyćpana, pusto w portfelu, sięga podziemia
Choć kiedyś, jeszcze niedawno rozchwytywana
To teraz jest omijana, bo rozjebana
|
|
 |
|
Na mocy śmiga na grubo, wali do rana
Schylona gdy on jest z tyłu, pije szampana
|
|
 |
|
Piętnaście lat ledwo jak dla niej dosyć
Lubiała akcje spermą, lepiące włosy
Gdy ostro balety rety w nosa kokosy
|
|
 |
|
Takie życie w naszej branży.
Jeden weekend pięć melanży!!!!
|
|
 |
|
Każdy robi to co lubi Jest tu sporo Dobrych Ludzi Ale zdarzają się kurwy o których nie warto mówić
|
|
 |
|
te słowa chrzęszczą jak szkło pod podeszwą trzeszczą, chuj z tym, jebać to zresztą mam swój zamknięty świat, z własnym Olimpem ty zakłamaną twarz w stylu z deszczu pod rynnę.
|
|
 |
|
też chcę mieć coś, coś extra, ale nie chcę gonić
|
|
 |
|
zrozumiałem czego nie chcę największa lekcja,
musisz robić to co lubisz, to podstawa szczęścia
|
|
 |
|
serca już nie mam, rozum tracę co dzień coraz bardziej, nie myślę, nie istnieje, po prostu trwam między pustką a ciszą, między brzdękiem otwierającej się butelki piwa a dymem ze szluga, trwam tak pomiędzy rzeczywistością a zaświatami, trwam, bo niby jestem, a umieram
|
|
 |
|
mam dosyć tej jazdy, bo to jest CHORE
|
|
 |
|
i jeśli nie ma mnie i ciebie to chcę żyć jeszcze mocniej
|
|
 |
|
ból zaszyłam w bliznach dawno
|
|
|
|