 |
Najpierw wypijałam kieliszek wina, potem dwa, pół butelki. Dzisiaj jest to cała butelka czerwonego wina przed snem z paczką papierosów w parze. Nie odnajduję już siebie w żadnym zakątku tego świata. Tylko ból przypomina mi, że jeszcze żyję...
|
|
 |
Wydaję mi się, że stchórzyłeś. Przestraszyłeś się obietnic, których nie oczekiwałam. Stoisz za ścianą strachu w trosce o "ideał bytu". Musisz wiedzieć jednak, że nic od Ciebie nie chciałam. Nie potrzebowałam przyszłości w myśl "żyli długo i szczęśliwie", nie chciałam pozbawić Cię wolności. Zachowałeś się jak szczeniak. Jeżeli po dobrym pieprzeniu nie umiesz wrócić do porządku dziennego to tego nie rób. A teraz co ? Uciekasz? Chowasz się? Bo "ja" to nie "tamta". Już jakiś czas temu odrzuciłam nadzieje na "nas", a to, że teraz chowasz się i nie umiesz spojrzeć w lustro to nie jest mój problem. Chcesz to milcz. Mieliśmy dobre pół roku...
|
|
 |
To boli tak, że nie mogę oddychać. Co mam Ci powiedzieć. Miałam nadzieje - zawsze mam głupią nadzieje. Chciałam zawyć Ci do słuchawki z bólu, który mi przygotowałeś. Ale wysłuchałam opowieści o Twojej wielkiej miłości sprzed dwunastu lat. Nawet życzyłam Ci szczęścia. Nic innego mi nie zostało. Kawałek mnie umierał w tym czasie, a nie chciałam aby umierał w gniewie...
|
|
 |
Wiesz,jeżeli pozwolisz sobie na chwilę odwrócić się i odpuścić. Jeżeli choć na moment stracisz czujność. Przysięgam Ci właśnie wtedy osoba, która pozwoliła Ci na chwilę odpoczynku wsadzi Ci nóż w plecy i dopchnie go do serca...
|
|
 |
"Wiesz, jak kochasz za bardzo, to masz ochotę przedawkować życie. I myślisz że jesteś w stanie z maleńkich kawałeczków stworzyć coś naprawdę wielkiego. Dążysz do szczęścia, poświęcasz wszystko, bo przecież tylko wtedy ma to jakikolwiek sens. A później jak pierdolnie, zostajesz sam. I stajesz się małym, zbędnym kawałkiem. Nie pasujesz nigdzie.
To jest Panie życie, a nie kurwa bajka. Ludzie kopną cię w dupę, śmiejąc się lub płacząc."
|
|
 |
I wczoraj byłeś tak bardzo mój. Choć wcale Cię tutaj nie było. Do świtu opowiadałeś historie, których chciałam słuchać. Nie umiałam odłożyć słuchawki. A dzisiaj telefon milczy, żadnej wiadomości? Musisz wiedzieć, że umieram tu z tęsknoty. Zawsze byliśmy "nie w porę" i "nie na miejscu". Rozmijamy się ciągle choć niby na jednokierunkowej. Zawsze "ktoś na nas czeka" jest "gdzieś". Nie mamy szans. Przegraliśmy na samym początku przy płomieniach ogniska. Tylko te chwile nam został. Nic nie warte momenty. Budujemy domek z kart w czasie apokalipsy...
|
|
 |
"Jest jeden Bóg - śmierć! Każdego dnia mówimy jej jeszcze nie dzisiaj..." Gra o Tron.
|
|
 |
Sprawiłeś, że poczułam się dziś źle sama ze sobą. Od rana jakoś tak było mi nieswojo i nostalgicznie. Sercostuki i duszotęsknoty łamały żebra i wypalały duszę. Ucieszyłam się gdy Twoje imię wyświetliło się na ekranie telefonu. Może nie usłyszałeś tego, ale Cię potrzebowałam. Jednak Ty, nie chciałeś mnie smutnej. Bo nic sobie nie obiecywaliśmy, nie padło na dobre i złe. może minutę szukałeś pretekstu żeby móc się rozłączyć. Wjechałeś do tunelu ? To takie banalne... Ta cisza też jest banalna...
Nie ma dziś we mnie radości, chciałam być smutna przy Tobie. Jednak odesłałeś mnie do pustego pokoju samą. Dlaczego to ja czuję się z tym źle i chcę przeprosić za to że byłam nie w humorze. Przecież kochanki muszą być zawsze w dobrym humorze...
|
|
 |
Chłodno się zrobiło na zewnątrz. Świat szarzeje, pokrywa się gęstymi ciemnymi chmurami wieczoru. Zapach koszonej trawy wchodzi po cichu przez okno, jakby chciał usiąść na parapecie i szeptać dobre historie do snu. Dzisiaj nawet nie chciałam Cię widzieć. Tusz rozmazał mi się na powiekach i zmęczenie dało o sobie znać. A teraz dopijam kieliszek wina i minęło kolejne pół roku, które przeżyłam sama... Już nie tylko nauczyłam się samotnych poranków i wieczorów. Nie jestem zbiorem zachowń, które pozwalają przetrwać. Jestem tym co lubię. Jestem kieliszkiem wina i szklanką mleka, wiosenną burzą i ciszą, dobrą książką, spokojnym snem. Jestem sama - wszystkim tym czym byłam z Tobą - Jestem sama.
|
|
 |
jestem strasznym nadwrażliwcem. bycie nadwrażliwcem to chodzenie po cienkiej linie - jest euforia, czyli nagła radość z drobiazgów albo depresja, czyli załamanie i upadek. niektóre rzeczy widzę trzy razy mocniej niż inni. tak jak zauważam różne piękne sprawy, tak widzę syf, którego ludzie nie zauważają. wrażliwość, która daje mi masę możliwości, musi ze mnie wyjść. jak zaczynam ją w sobie kumulować, to jest źle.
|
|
 |
"Kładzie się, zasypia, śpi parę godzin, budzi się wypoczęty. Tak powinno być. Wieczór do kochania, noc do spania, ranek do picia kawy, dzień do działania. Wszystko proste i ostatecznie określone. Bez splinów, depresji, apatii, kaca albo innego gówna. Zwykłe życie. Dlatego z nim jestem, chciałam się poprzyglądać zwykłemu życiu."
|
|
 |
Smutno mi gdy mówisz "dobranoc". Gdy noc przychodzi o 22. myję wtedy zęby biorę gorący prysznic, otwieram wino i kładę się na podłodze. W tle cichutko gra muzyka...i myślę o tym co byśmy mogli, tu, na tej podłodze, teraz...
I z każdym łykiem szkarłatnego napoju żal mi coraz mocniej. A gdy butelka chyli się ku końcowi czuję Twoje usta na swoim ciele...
|
|
|
|