 |
|
podnieś głowę zanim powiesz, że nie widać wyjścia
|
|
 |
|
znajoma otworzyła drzwi kabiny i szybkim ruchem zamknęła zeszyt w którym wówczas uzupełniałam zadanie. - szuka Cię. nie wnikam, chce swoje klucze czy coś. czeka na korytarzu. - wypaliła na jednym wydechu. - niech przyjdzie tutaj. - burknęłam do Niej w odpowiedzi, na co skinęła głową i wyszła. nadaremnie zamknęłam drzwi, bo już po kilkunastu sekundach znów zostały otwarte. - dobra, oddaj. - sięgnęłam do plecaka, znalazłam pęk metalowych kluczyków i stając przed Nim, zaczęłam je kołysać na jednym palcu, przed Jego oczyma. nie zabrał ich. kładąc ręce na moich biodrach przycisnął mnie do ściany, równie intensywnie jak wargi do moich ust - jakby wciąż było jak dawniej, jakby nic nie wydarzyło się w międzyczasie, jakby nic się nie posypało. przepłakane noce, ból, niepewność, ciągłe martwienie się stanęły w głowie. naciskając jedną ręką na klamkę, drugą odepchnęłam Go od siebie. - idź, wystarczy. - jęknęłam, starając się zamaskować cierpienie palące na powrót od środka. - ja się nie poddam.
|
|
 |
|
podnieś głos bo milczeniem się zgadzasz
|
|
 |
|
choć teraz potrafię już docenić czas ale nienawidzę go za to jak nas zmienił
|
|
 |
|
naćpany miłością, pijany własną nienawiścią
|
|
 |
|
szczerość za szczerość kochałem Cię jak brata i będę kochał kurwa już do końca świata
|
|
 |
|
przed nami morze wódki do przepłynięcia
|
|
 |
|
jak diler mogę sprzedać ci najlepsze sny, ale musisz mi zaufać i za mną iść ;))
|
|
 |
|
pamiętam ten smak ust słonych, jak morze, każda kropla to łza, którą uroni za to człowiek. czara się przepełnia, zaczyna topnieć lodowiec, zdrada jak zaraza zalewa świat jak powodzie
|
|
 |
|
mam na koncie porażki i sukcesy jak inni, nigdy nie spuszczam wzroku gdy nie czuje się winny
|
|
 |
|
ponoć mój wizerunek wywołuje poruszenie, tylko dlatego, że nie mam wizerunku, skumaj brzmienie
|
|
 |
|
Lubię, gdy jest romantyczna i mówi o mnie, jak o najdroższym skarbie. Lubię, gdy wspominając o mnie, wspomina o szczęściu. Lubię, gdy mnie przytula i daje poczuć swoje ciepło i bezpieczeństwo. Lubię, gdy plącze mi włosy w zbyt mocnym uścisku. Lubię jej listy, w których wyznaje to, czego nie potrafi wyznać w bezpośredniej rozmowie. Lubię ten moment, w którym pozwala poczuć mi, że jestem potrzebna. A najbardziej lubię, gdy powoduje u mnie łzy, zarówno szczęścia, że możemy być dla siebie tak ważne, ale także bólu, po dziesiątkach przegranych prób. / xfucktycznie .
|
|
|
|