 |
|
możesz skonać dziś lub iść dalej, walcz tak, byś był nawet dumny z przegranej!
|
|
 |
|
kolejny raz czas przyszedł na to, by wytrzeć Tobą podłogę jak starą szmatą
|
|
 |
|
wielu ludzi ucieka w cyberprzestrzeń, albo w chuj wie co jeszcze
|
|
 |
|
już nic nie czuję, ale o to chodzi przecież
|
|
 |
|
wczoraj myli mi się z dzisiaj, dzisiaj z jutrem
|
|
 |
|
mam tyle cukru we krwi, że mogę napędzać fabrykę czekolady
|
|
 |
|
bo czas podsumuje nas bez żadnego problemu, zabliźni kilka ran i wybaczy parę błędów
|
|
 |
|
przyjdzie czas staniemy znowu twarzą w twarz
|
|
 |
|
papieros ma smak życia i nie ma smaku wcale.
|
|
 |
|
przerzuciwszy stertę porozwalanych ubrań na kupkę, zaczął chodził w tą i z powrotem. - czyste ubrania mieszają Ci się na podłodze z tymi pobrudzonymi nutellą. pochłaniasz książka za książką, i pewnie nie zwróciłaś uwagi na to, że za zakładkę służy Ci obecnie bilet do kina z zeszłego miesiąca. dwa kubki z resztami herbaty na szafce i zużyte chusteczki, bo wciąż wzruszasz się na tych romansidłach. jesteś tak potwornie niezrozumiała dla mnie. - choć starał się mówić spokojnie, wychodziło chaotycznie. ukucnął naprzeciw, a widząc łzy wzbierające w moich oczach z obawy, że to wszystko co było między nami zaraz się skończy, pogłaskał mnie wierzchem dłoni po policzku. - ale taką, nie żadną inną, chcę Cię mieć. i kiedyś zrozumiem, co masz tam w środku.
|
|
 |
|
, nie wierzę w słowa, nie wierzę już w czyny, nie wierzę uczuciom i fałszywym ludziom.
|
|
 |
|
ja pierdole, czemu mi to robisz, kiedy kocham Cię? przez Ciebie będę pić, alkohol wykończy mnie
|
|
|
|