 |
|
lubię grube biby w weekendy, ale lubię też spokojny wieczór z ukochaną osobą. kocham rządzić parkietem, i sprawiać, że te wszystkie dziunie są zazdrosne, ale czasem wolę usiąść z boku, i sprawiać by nikt mnie nie zauważał. zazwyczaj jestem miła, ale potrafię też dopierdolić wredną miną i zjechać kogoś z góry na dół, gadką. jestem jak ogień i woda. jestem tak bardzo zróżnicowana, i tak bardzo zagadkowa, i wiem, że to Cię we mnie pociąga najbardziej. || kissmyshoes
|
|
 |
|
przyznaj się, sam przed sobą - dlaczego chcesz za każdym razem wracać? bo żadna inna, nie dała Ci takich cudownych wspomnień. żadna inna, nie szła za Tobą w ogień. żadna inna, nie była z Tobą na dobre i złe. żadna inna, nie biła się o Ciebie. żadna inna, tak cudownie nie mówiła, że kocha. żadna inna, nie paliła z Tobą skrętów na dachu bloku. żadna inna, nie biegała z Tobą w deszczu. żadna inna, tak cudownie nie wyglądała w Twojej bluzie. żadna inna, nie była tak mocno wpierdolona w Twoje serce. żadna inna, nie była mną. || kissmyshoes
|
|
 |
|
mimowolnie, kąciki ust unoszą się na te wspomnienia.
|
|
 |
|
noszę dres, ale masz mówić do mnie 'pani' a nie 'chuliganie'.
|
|
 |
|
od czasu do czasu powinniśmy dostać w mordę. tak profilaktycznie, aby nie narzekać kiedy jest w miarę dobrze.
|
|
 |
|
Czasem wybucham - wiesz o tym
czasem nie słucham - wiesz o tym
nigdy nie ufam - wiesz o tym
i nie mogę Ci nic dać, bo sam żyję bez floty
|
|
 |
|
Chodź, pozamieniamy światu kolory
i tak wszyscy mówią że jest chory
chodź! pobawimy się barwami
bo ten świat jest zbyt szary, tak między nami
|
|
 |
|
Ej dziewczyno, powiedz z czym masz problem,
On Cię zostawił, przestań, wytrzyj łzy, złap oddech.
Może nie był tego wart, może z Tobą coś nie dobrze,
A może to nie było to, kurwa to proste.
Tak już jest, wszystko czasem przemija,
Spójrz na siebie, po twarzy spływa Ci znów makijaż.
Tracisz kolory przez jednego gościa,
Który wciąż coś pierdolił o wątpliwościach.
I nawet nie myśl o tym, nawet nie próbuj,
Gdzieś się naćpać, zachlać, nocą pójść do klubu.
Robić to z kim popadnie w którymś z kibli,
Jutro alkohol zejdzie z bani, wyrzuty nigdy.
Ból pozostanie, poczucie winy też,
Przez jednego kolesia chcesz stracić godność, wiesz?
Mogła wystarczyć rozmowa szczera,
To gówno, tak kończy się nieraz, Ema.
|
|
 |
|
Mieliśmy być poważni inaczej być miało
Dziś świat wciąż nas drażni i płacze, to mało?
Pieprzona dojrzałość puka do naszych drzwi
A nam jakbym odechciało się otwierać – jeszcze nie dziś
Mieliśmy iść po lepsze dni, spoko
Ale żaden z nich nie powiedział nam dokąd
|
|
 |
|
Ej jeśli potrzebna Ci pomocna dłoń,
To wykręć mój numer i po prostu dzwoń
|
|
 |
|
Ej jeśli potrzebna Ci pomocna dłoń,
To wykręć mój numer i po prostu dzwoń
|
|
 |
|
I nie wiem co się stało, że znowu mnie olała
mówiła, że będzie zawsze - suka, kłamała...
|
|
|
|