 |
|
chciałbym jeszcze raz dotknąć z Tobą gwiazd i pogadać o tym wszystkim
|
|
 |
|
stałam sama na tym balkonie, w ręku trzymając papierosa, ostatniego zresztą, próbując złapać jak najwięcej buchów, jak najdłużej, żeby nikotyna rozeszła się po moich płucach i zabiła endorfiny nie pozwalające oddychać, bo Ty stałeś tam, za progiem, za firanką, pijany, stałeś w pokoju, byłeś na wyciągnięcie ręki, a ja nie mogłam nic zrobić. nie zrobiłam nic. przecież przejechałam całe miasto, zostawiłam go bez wahania, gdy ona powiedziała, że jesteś. stałam sama na tym balkonie, na tym dziewiątym piętrze, w ręku trzymając papierosa, myśląc, że jeden krok i to cierpienie się zakończy, wszystko minie, spadnę i już nigdy więcej nie będę musiała znosić jego pocałunków, dotyku, słyszeć jego śmiechu, ale też nigdy więcej nie zobaczyłabym Ciebie, mimo, że nie jesteś już mój, Twojego zgrabnego ciała, pięknych warg, błękitnych tęczówek. z dogasającym uzależnieniem weszłam do środka, ostatni raz zaciągając się Twoim zapachem, gdy minęliśmy się bez słowa. #1 /llykcincinu
|
|
 |
|
STAJESZ NA MOŚCIE A GŁOS MÓWI "SKACZ"
|
|
 |
|
Ty tego nie widzisz, mówisz, że potrzebuję pomocy, zbyt często tak jest i przez to jest tak, że choć bardzo tego chcę, Ty nie widzisz żadnych zmian, bo znów wybieram bycie sam na sam ze sobą i choć z Tobą, to jakbym szedł przez życie sam samotną drogą
|
|
 |
|
przechylaj lala czystą i gdzieś blisko siądź
|
|
 |
|
usiadłbym na ławce, lecz jeszcze ktoś się przysiądzie, a dziś do kontaktu z ludźmi nie dążę... dyskusja z głupcem, wolę obserwować jak wysycha pasta w niezakręconej tubce. znów chcę, czyżby? w niczym tak dobrze się nie odnajduję, jak w kryzysie, gdy atmosfera hardkoru jest gęsta jak kisiel.
|
|
 |
|
I want you to stay... < 3
|
|
 |
|
"Przyjaźń to piękne słowo, Które tak wiele znaczy, I tylko od nas zależy, Czy mieć będziemy przyjaciół. Przyjaciel to taki człowiek, Z którym by można kraść konie, Który dobrocią swej duszy, Nasz ciężar wziąłby w swe dłonie. To człowiek, który dla innych, Oddałby wszystko i siebie, I żadnej zapłaty nie żądał, Bo wtedy by nie wart był Ciebie. Ludzie latami się znają, Śmieją się, piją, śpiewają, Lecz przyjaciółmi nie są, Bo tego czegoś nie mają. Z tym czymś człowiek się rodzi, I z wiekiem to w nim narasta, I nie ma żadnego znaczenia, Czy ze wsi się jest czy z miasta. Nie ważne czyś brzydki czy piękny, Czy masz odstające uszy. Prawdziwy przyjaciel zadziwia Prostotą swojej duszy."
|
|
|
|