 |
|
ale kocham Cię! kocham! wciąż Cię kocham kurwa,
i nie znam już innych słów,
to jest zbyt trudne.
|
|
 |
|
tak bardzo byłeś jedyny, jak nigdy, nigdy nikt,
tak bardzo mocno chciałam z Tobą żyć.
|
|
 |
|
Tak bardzo byłeś mi potrzebny,
tak bardzo chciałam być,
potrzebna Ci, niezbędna, tak jak Ty mi do dziś.
|
|
 |
|
problem w tym że nie mam ciebie, ale kto by tam się przejął...
|
|
 |
|
umarły plany, wszystko to co było piękne, umarła miłość w jednej chwili niepojęte. zniknęło szczęście a może nigdy go nie było? być może mnie i Ciebie nigdy nic nie łączyło? nie wiem, nie ważne dziś już nie chce pamiętać.
|
|
 |
|
Idę na balkon w ręku szlug, telefon w drugiej. Napisałabym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów. Zadzwoniłabym do Ciebie ale wiem, że tego nie chcesz., wybełkotała, że Cię kocham, tu jest źle i serio tęsknie.
|
|
 |
|
Możesz zasnąć całkiem spokojnie? Nie sądzę, bo sny będą wracać do wspomnień.
|
|
 |
|
ale zanim zobaczymy kolor spłynie tu łez sporo
|
|
 |
|
Zalejmy się do reszty jak świnie, w głupiej nadziei, że ból przeminie.
|
|
 |
|
to boli tak, że chyba znów się najebie.
|
|
 |
|
to koniec zabiliśmy w sobie wszystko to koniec mogliśmy więcej... trochę przykro
|
|
 |
|
czyste grudki tysiąc krystalizowanych grzechów.
|
|
|
|