 |
|
teraz bez ciebie inaczej płyną dni... dobrą chwile przez to trudno wyłowić
|
|
 |
|
i chyba nie chce by to wróciło, teraz to wiem...
|
|
 |
|
nie mam już tej odwagi by to stało się czynem
|
|
 |
|
najwyższy czas w życiu coś zmienić zapomnieć o przeszłości.
|
|
 |
|
mam pewność, że nigdy więcej to nie wróci.
|
|
 |
|
może trochę więcej pale i pije bo już nie ma ciebie, sama pierdole te chwile
|
|
 |
|
nie myślałam, że mnie tak to ścierwo pojmie.
|
|
 |
|
Jesteś tu lecz sensem twoich słów jest „odchodzę”.
Spróbuj zniknąć w deszczu i się nie przejmuj mną.
Nie będę robiła scen tu, weź już nie stój tak i idź stąd.
|
|
 |
|
Udawanie też wymaga siły, a dziś jej nie mam, więc nie pytaj co u mnie../nieracjonalnie
|
|
 |
|
gdzieś przez życie za szybko przemknął mi on. w czarnych adidasach i zielonej bluzie, z opadającymi na nią białymi słuchawkami. zanim zdołałam pojąć cokolwiek z jego błysku w oczach na widok szybkich samochodów czy uśmiechu, gdy oglądałam z nim mecz, nadal nie rozumiejąc co to spalony. zabierał mi nie tylko fajki z paczki, kradł pocałunki, odbierał sen w nocy, tracił kasę na sms-y. serce też mi skradł. / slaglove
|
|
 |
|
wiatr wprawiał w ruch skrzypiące huśtawki, przewracał co chwilę doniczki stojące na balkonie. deszcz odbijał się o parapet, na przemian z kapiącymi łzami. wskazówki tykającego zegara notorycznie przypominały o marnowanym czasie na bzdurne myślenie. ósmy pet zgaszony do kolekcji w popielniczce, już nie tylko tobą zatruwam sobie życie. ze skrawka wspomnień wyrywa mnie dźwięk rozbitej o podłogę szklanki z resztką szkockiej. niezdarnie zbierając potłuczone szkło, ranię dłonie, zastanawiam się czy tak jak moje ręce, w podobnym stanie jest serce. / slaglove
|
|
|
|