 |
|
czasem, pogadałby człowiek, sam ze sobą,
ale gdzie tam,
ja mu pytanie a on mi dwa
|
|
 |
|
"Postanowiłem zostać w łóżku do południa. Może do tego czasu szlag trafi połowę świata i życie będzie o połowę lżejsze."
|
|
 |
|
"Dobrze mi z tym co mam, choć przede mną znowu pusty dom [...] przecież wszystko zabrał nam los..."
|
|
 |
|
Dzisiaj siadasz w kącie mojej klatki. Wyciągasz do mnie dłoń...Chcesz mnie uderzyć? Pogłaskać? Syczę, warczę i kąsam. Dzisiaj jest już za późno na jakikolwiek najczulszy dotyk, za późno na słowa, na "przepraszam". Bez zastanowienia zamknąłeś mnie w tej klatce "nieczucia" - bez dopływu świeżego powietrza, bez nadziei, słońca...Urządziłam się tutaj. Nie wkładaj rąk do klatki, nie otwieraj drzwiczek, nie podchodź...
|
|
 |
|
Wryłam sobie samotność w dusze. I nie umiem niczym jej wypełniać. Nie chcę żadnych innych dłoni, obcych uśmiechów... nikt nie oswoi moich demonów jak Twój głos. Już zawsze zostanę gdzieś na granicy cenia....
|
|
 |
|
Jakoś tak plączemy się miedzy sobą, przeplatamy, mijamy, wchodzimy wychodzimy jak w komunikacji miejskiej. Jesteśmy dla siebie żartem, którego nikt nie opowiedział, rozmowami, które nigdy nie miały nawet okazji istnieć, myślami, które nigdy nie powstały. Jesteśmy bez sensu...
|
|
 |
|
Czy to nie fascynujące, że wszyscy patrzymy na te same niebo? To jedna z niewielu rzeczy jakie dzielimy. Nieważne jak daleko byśmy się znajdywali, zawsze mamy te samo niebo.
Gdziekolwiek nie będziemy niebo zawsze będzie nas łączyło. | slackerbitch
|
|
 |
|
Leniwe, delikatne pocałunki składane na moich wargach dostarczały mi naprawdę dziwnych odczuć. Wiedziałam, że mają na celu odwrócenie uwagi od bólu, ale zdawało mi się, że każdy z nich pozostawiał po sobie drobinki szczęścia, które przyległy szczelnie do moich zaczerwienionych ust, a następnie przenikały do duszy.| slackerbitch
|
|
 |
|
nie masz żadnej szansy, ale ją wykorzystaj
|
|
 |
|
Zabiorę Cię i pojedziemy się kochać na dachach wieżowców, w podziemnych parkingach, na klatkach schodowych. Łóżko zostawmy sobie na po dziewięćdziesiątce. Będzie Nam wygodnie umierać.
|
|
 |
|
Rozsypały się myśli po podłodze...
|
|
|
|