 |
|
Kiedyś gniewała się na niego,że nie kocha jej tak jak by tego chciała.Ale teraz wie,że każdy kocha tak jak umie.A miała pewność,że kochał ją bardzo. Bo kiedy mówiła,że ma ochotę na piwo,zjawiał się z czteropakiem i całował ją czule w czoło.Drobny gest.Duże znaczenie/hoyden
|
|
 |
|
Mimo wszystko kochała go za przeszłość.Choć nie była taka wspaniała.A nawet często raniła.Chciała go kochać.I mogła to robić nadal. Nie mogła tylko tego mu okazywać.Ale to przecież nie był powód,żeby upchnąć uczucia w szafie.Nie po tym wszystkim co razem przeżyli/hoyden
|
|
 |
|
Boże spraw,żeby był zawsze szczęśliwy.Pomagaj mu,bo ja już nie mogę tego robić.Odtrącił moją dłoń. I gdyby kiedyś zmienił zdanie i jednak mnie docenił powiadom mnie o tym.Dobrze? Kocham go. Tak jak się powinno kochać.Przecież zawsze chciałeś na tym świecie prawdziwej miłości.Amen./hoyden
|
|
 |
|
Czy wy oszaleliście !? Co z Wami? Dwójka najlepszych kumpli nagle ma ochotę się pozabijać?-krzyknęła.Przestali się bić...Kolega jej byłego chłopaka z podbitym okiem poszedł w kierunku swojego domu .Zostali sami pośrodku uliczki.Dziewczyna wyjęła swoją wodę mineralną i chusteczki. Polała jedną i przyłożyła mu do krwawiącego nosa. -Dlaczego mi pomagasz? Przecież rozstaliśmy się.I to z mojej winy. A teraz ty wyciągasz do mnie pomocną dłoń? Już zapomniałaś?-zapytał zdziwiony -Nie zapomniałam.Nie mam mocy wyparcia tego z pamięci.Fakt.Zraniłeś mnie.Ale to nie powód,żeby przyglądać się jak się wykrwawiasz na środku ulicy-uśmiechnęła się smutno -Wiesz..Zawsze mnie onieśmielała twoja dobroć.Byłaś dla mnie taka dobra,że czasem nie wiedziałem jak mam się zachować-wyznał -Dziękuję.Nie tylko za ten nos.Ale za wszystko.I przepraszam-dodał Zrozumiał bowiem jak wielki Skarb stracił.Ale nie wszystkie błędy młodości można naprawić/hoyden
|
|
 |
|
możesz mówić wszystkim, że kogoś kochasz. możesz tak myśleć, kłamać albo po prostu wmawiać. ale cała prawda skryta jest gdzieś w sercu. i tylko Ty znasz siłę i prawdziwość tego uczucia. [ yezoo ]
|
|
 |
|
Spotkanie klasowe po latach. I tak zobaczyli się po 5 latach rozłąki.Ona i On. Był jej pierwszą miłością. To z nim poznała smak pierwszych pocałunków w drodze ze szkoły.Siedzieli razem w ławce na lekcjach. Nie było romantycznych kolacji,spacerów przy zachodzącym słońcu,zadowalali się butelką wina wypitego na placu zabaw obok jej domu.Była z nim szczęśliwa.Kochała jego łobuzerski uśmiech.Dlatego tak bardzo przeżyła wiadomość,że jeszcze przed wakacjami wyprowadza się z rodziną do Nowego Jorku. Miała 15 lat,a zdążyła pokochać bardziej niż niejedna dorosła kobieta,która mogła sobie tylko o takiej szczerej miłości pomarzyć. Dziś ma nowego chłopaka. Jest dla niej dobry,czuły i opiekuńczy.Kocha go.Pomimo tego gdy spojrzała na ten uśmiech,wciąż taki sam przyłapała się na tym ,że jakaś cząsteczka jej wyrywa się w stronę tego chłopca,który skradł jej kiedyś serce.Nie bała się.Wiedziała,że to sentyment pierwszej miłości.Która wciąż w niej jest i ma to do siebie ,że nigdy nie znika/hoyde
|
|
 |
|
Wiem,że czasem trudno mnie kochać.Że często komplikuje sprawy.Nawet te najprostsze.Że mam denerwujący trik przewracania oczami kiedy coś mi nie pasuje.Że często zachowuję się jak małe rozkapryszone dziecko.Ale mógłbyś chociaż spróbować/hoyden
|
|
 |
|
cz.2. .. wybudowaliśmy dom,ale co to za dom,w którym nie było pełnej miłości.ogarniała Nas tylko ciągła pustka i milczenie.w tamtej chwili Ty stałaś się Naszym dopełnieniem.byłaś oczkiem w głowie taty i Moją wielką perłą,o którą najstaranniej dbałam.a później Nasza mała księżniczka zaczęła dorastać.miała swoje życie i swoje problemy,małe tajemnice i niewielkie rozczarowania.nauczyliśmy Cię życia,chociaż nie od Nas je dostałaś.pokazaliśmy świat,choć to nie przy Nas pierwszy raz go ujrzałaś.dzisiaj szczerze mogę stwierdzić,że spełniłaś Moje każde marzenie.nie tym co zrobiłaś lub co podarowałaś.tylko tym, że byłaś i jesteś.tym, że pokochałaś Nas i obdarowałaś miłością.tym,że kiedyś idąc na czworaka w salonie głośno krzyknęłaś do Mnie "mama".i proszę Cię tylko o jedno.kochaj Nas nadal,tak jak robiłaś to dotychczas,bo nie chcę znać bólu pękającego serca.' [ yezoo ]
|
|
 |
|
cz.1. i chyba nic nie wstrząsnęło Mną bardziej niż informacja w któryś spokojny dzień.wciągającą lekturę,której strony namiętnie przewijałam,przerwała Mi mama siadając obok na łóżku.stwierdziła,że musimy porozmawiać,bo przyszedł właśnie na to czas.widziałam na Jej twarzy ogromne zdenerwowanie,a dłonie z każdą sekundą robiły się coraz bardziej chłodne.spojrzała Mi w oczy i zapewniła,że to co usłyszę pewnie z lekka zaboli.po Jej policzku spłynęła łza.chciałam wstać żeby podać Jej chusteczkę,gdy nagle powiedziała:'Twoja mama miała siedemnaście lat,gdy Cię rodziła i zmarła podarowując światu taki skarb,jakim jesteś Ty.po czasie starań postanowiliśmy się Tobą zaopiekować,gdyż chcieliśmy mieć małe,piękne dziecko.stałaś się Naszym słońcem,cudem,który otworzył dla nas świat.byłaś nadzieją i darem Boga-tak o Tobie mówiliśmy.kochaliśmy i kochamy Cię,jak własne dziecko.zawsze będziesz dla Nas małą córeczką,której istnienie ulokowało się gdzieś w sercu....
|
|
 |
|
z Tobą oprócz całego cudownie spędzonego czasu, cudowne były też szczegóły, które dla innych kompletnie są nieistotne. bo cudownie było robić dwie herbaty, i przynosić o kilka ciastek więcej. cudownie było móc poczuć, że siedząc nosem w książce od biologi, ktoś spogląda na Ciebie cały czas. cudownie było w lustrze zobaczyć również Twoje odbicie. cudownie było kasować w autobusie dwa bilety. cudownie było mówić: 'my, Nas'. cudownie było dzielić się wodą cytrynową. cudownie było móc być z Tobą, i mieć okazję dostrzec każdy ten szczegół. / veriolla
|
|
 |
|
spójrz na ten świat, który co roku coraz bardzie się niszczy. te blokowiska, na których panują tylko ' swoi ' . te kobiety, które lubią się sprzedać. ci małolatkowie, którzy nie zaznali prawdziwego dzieciństwa. ci samotni, co nie mają do kogo otworzyć ust. te rodziny, które cierpią, bo utraciły kogoś bliskiego. ci faceci, którzy kłamią. i te czasy, które żeby przetrwać wymagają ogromnego poświęcenia od każdego z Nas. [ yezoo ]
|
|
 |
|
choćbym modliła się kilka godzin dziennie lub wylewała litry słonych łez. gdybym przepraszała i żałowała za wszystko, co się wydarzyło. jeślibym błagała Boga o pomoc albo starałabym się cofnąć czas - to wiem, że przywrócenie komuś życia jest niemożliwe. choćbym chciała zastąpić Mu z powrotem świat swoim, wiem że to na nic. mogę się męczyć, krzyczeć, cierpieć, a to i tak nie pomoże. mogę umrzeć, ale tamten świat to przecież już nie to samo. [ yezoo ]
|
|
|
|