 |
|
czwarte piętro. sala numer 12. wchodzę i odnajduję Jej twarz pomijając inne pacjentki w tym pomieszczeniu. chyba śpi. szklanka wody stoi na stoliku niedopita. książka jest zaznaczona na ostatniej przeczytanej stronie. siadam obok łapiąc Ją za rękę. jest delikatna, ukuta od igieł, które nie mogły znaleźć żyły. nie chcę jej budzić, cieszę się, że w końcu zasnęła, że ma okazję odpocząć. nagle Jej oczy otwierają się. rusza ustami, chyba próbuje coś powiedzieć. mówię Jej, że ma przestać, ale nadal nie wiem, czego ode mnie oczekuje. mam zawołać lekarza? podać Jej wody? zapytać jak się czuje? nie muszę robić nic. serce pęka na sam widok Jej męki, a łzy spływają, kropla po kropli, ukazując, że cierpię razem z Nią. chciałabym oddać Jej swoje zdrowie, pokazać jak bardzo Ją kocham. a wszystko po to, by móc jeszcze raz usłyszeć z Jej ust 'kocham Cię, córeczko'. [ yezoo ]
|
|
 |
|
Jestem takim typem człowieka: muszę zakładać najgorsze, żebym umiała wytworzyć w sobie system obronny, dzięki któremu później łatwiej zniosę, gdyby się to urzeczywistniło.
|
|
 |
|
stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było.
|
|
 |
|
Tak trudno z dnia na dzień odsunąć dawne zwyczaje. Tak ciężko zasypiać ze świadomością, że perfekcyjnie wszystko jebię. Źle się czuję, kiedy siedzę na facebooku i widząc zieloną kropkę przy Twoim nazwisku, nie wyświetla mi się nowe okienko z wiadomością od Ciebie. Boli mnie serce, gdy stojąc razem z przyjaciółmi, którzy po dłuższej przerwie witają się namiętnym pocałunkiem ze swoimi dziewczynami, tylko my stoimy wpatrując się gdzieś w dal, udając, że mamy to w dupie. Wiesz, że my też mogliśmy tak wyglądać? Że też mogliśmy się witać godzinami i nigdy się nie żegnać. Mieliśmy to w zasięgu ręki, co poszło nie tak? Najgorsza jest świadomość, że muszę pokazać teraz klasę. Klasę, której za cholere nie mogę w sobie znaleźć, bo za każdym razem chcę Cię przytulić i usłyszeć zapewnienie, że już będzie wszystko okej. Ale nic nie będzie okej. Nic zupełnie, dopóki nie wyleczę się z tej chorej miłości, która mnie niszczy. / believe.me
|
|
 |
|
Widząc przyjaciela z dziewczyną, mam nas przed oczami. Gdybym nie widziała twarzy, tylko pewien urywek z ich życia i miałabym zgadnąć kto na nim jest, masz moje słowo - powiedziałabym, że to my. Nie zawahałabym się, byłeś dla mnie tak samo dobry. Zazdroszczę im, że są tak inteligentni, że nie jebią swojego związku przez pierdoły. My tego nie potrafiliśmy. Spieprzyliśmy coś, co mogło być piękne. Żałujesz czasem? Chociaż przez chwile, zamykając oczy wieczorem. Przemknie Ci przez myśl moja osoba? Obok Ciebie? Na Twoich kolanach? W Twoich ramionach? Gdziekolwiek... Pamiętasz jeszcze mnie w ogóle? To nie tak miało wyglądać, właśnie tego się obawialiśmy, pamiętasz? Jesteśmy mistrzami. Mistrzami w jebaniu najpiękniejszych chwili. Jakoś nie jestem z tego dumna. / believe.me
|
|
 |
|
Niewyobrażalnie mocno się zaangażowałam. Każdego dnia odliczałam godziny do spotkania, do Twojego dotyku, nawet przypadkowego. Pamiętam każdą naszą rozmowę, każde dotknięcie talii, każde objęcie, pocałunki. Wszystko jest w mojej pamięci, jakby to było wczoraj. I gdybym wiedziała, że tamten wieczór jest naszym ostatnim, gdybym tylko miała świadomość, że zniszczymy wszystko na następny dzień, gdybym chociaż miała jakieś przeczucie, gdybym to wszystko mogła przewidzieć... Gdybym wiedziała, gdybym mogła cofnąć czas... Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym to wszystko naprawić, żeby było jak kiedyś. Nie musimy być razem, ale nasza przyjaźń - co z nią? Potrzebuję Cię, przecież tylko Ty potrafisz rozwiązać każdy mój problem, a od tygodnia nie mogę niczego ogarnąć, bo Ciebie nie ma. Czy tak będzie wyglądać moje życie? Jak sobie radziłam bez Ciebie? / believe.me
|
|
 |
|
Pamiętasz? Razem na zawsze, razem do piekła. | Małpa
|
|
 |
|
Nikt od tygodnia nie zapytał jak się czuję, czy daję radę, czy czegoś przypadkiem nie potrzebuję. Nikt nie poruszył Twojego tematu, od tygodnia nie usłyszałam Twojego imienia wypowiedzianego przez kogoś innego. Każdy myśli, że dalej cierpię, że sobie nie radzę, ale dobrze wiedzą, że ja i tak powiem, że wszystko okej. Ale nie kłamię. Naprawdę jest okej, nic mi nie jest, czasem tylko przypomnę sobie jakim jesteś chujem, ale nic poza tym. Nie mdleję na Twój widok, jesteś mi zupełnie obojętny. I tak jest chyba lepiej, kiedyś nie mogłam opanować bicia serca, dziś jest już wszystko w porządku. Ale chcę, żebyś o czymś wiedział. Zrobię wszystko, żebyś powiedział "żałuję, że ją straciłem". Lecz będzie już za późno, wybacz. Mimo to, chcę mieć tą satysfakcję, że cierpisz. Pierwszy raz będziesz nieszczęśliwy i to przeze mnie. / believe.me
|
|
 |
|
Dziwnie jest, kiedy wieczorami myślę o swoim życiu. O tym jak się zmieniłam, jak wszystko jest zupełnie inne. Mam totalnie wyjebane na wszystko. Jeśli ktoś powie 'mam flaszkę', to chociaż by był na drugim końcu miasta, ja wsiadam w pierwszy autobus. Kiedy pada jedno hasło - impreza, ja piszę się pierwsza. Zwykłe spotkanie ze znajomymi łączy się ze wspólnym piciem. Nowe znajomości, niekontrolowane przygody z nowymi kolegami. Nie lubiłeś tego, tak? To w takim razie pierdol się, właśnie tak będzie wyglądać moje życie, nikt mnie nie będzie ograniczał, nie Ty. / bleieve.me
|
|
 |
|
" Jeżeli się oddaje komuś serce i ten ktoś umiera, czy zabiera ofiarowane serce ze sobą? Czy potem do końca życia chodzi się z wielką dziurą w środku, której już nic nigdy nie zdoła zapełnić? "
|
|
 |
|
Może i odszedł , może ten tam na górze nam go zabrał ale mimo wszystko on wciąż jest tutaj, między tymi blokami , na tych ławkach , przy tych ludziach. Jego głos wciąż rozbrzmiewa na tym osiedlu , jego śmiech roznosi się po klatkach schodowych. Palę jointa i wiem że on również trzyma ten dym w płucach. Może to brzmieć banalnie ale ja naprawdę czuję jego obecność , wiem że jest przy mnie , wiem że trzyma za nas pięści. Ciałem kilka metrów pod nami , duszą kilką metrów nad nami , sobą przy nas . To się nie zmieni , to jest prawdziwa przyjaźń / nacpanaaa
|
|
|
|