 |
|
Już dawno przestałam brać leki. Już dawno stwierdziłam, że to nie ma sensu. Wystarczy, że mam bletki, zapalniczkę i zioło, więcej mi nie trzeba, jedyne lekarstwo, które mi pomaga. I nawet nie chcesz wiedzieć jak bardzo czasem powstrzymuję się w tygodniu, żeby się znów nie zjarać. Nawet nie wiesz jak bardzo tego potrzebuję, cholera jasna, to mi poprawia humor, te mordy cieszące się wokół poprawiają mi humor, ten cały świat mnie cieszy i nawet nie myślę, że Ciebie tam ze mną nie ma. Ale jak sobie jednak o tym przypomnę, to na stole stoi wódka, zawsze, przecież co tydzień jest nowa okazja, polewam i uwierz, na ogół nie myślę. Ale jeśli coś idzie nie tak i jakimś dziwnym trafem znów jesteś w mojej głowie, to przecież mamy narkotyki. Kurwa, przecież mogę się naćpać, mogę i tak się nie dowiesz, przecież jesteś święcie przekonany, ze jeśli już to tylko się upijam. Gdybyś wiedział jak bardzo się mylisz, szalałbyś każdego weekendu myśląc co właśnie robię... / believe.me
|
|
 |
|
nie chciałam ranić to po prostu samo jakoś tak wyszło , wiesz trzymałeś mnie w ramionach a ja myślałam o nim , chciałam żeby to były jego ramiona , żeby to był on , chciałam jego głosu , dotyku , obecności. Byłeś tam przy mnie , gotowy się za mnie pokroić , zrobić wszystko o cokolwiek poproszę a ja nie chciałam Ciebie , chciałam jego. Nawet nie rozmawiającego ze mną , nie patrzącego w moim kierunku , ale obecnego w tym samym klubie. Chciałam wiedzieć że jest mimo że nie tak bardzo idealny jak Ty, nie tak oddany i nie taki bardzo na TAK.Chciałam go całego z wredną miną,sarkastycznym uśmieszkiem i kurwikami w oczach. Wybacz , naprawdę nie chciałam ranić , chciałam tylko jego, po prostu ./ nacpanaaa
|
|
 |
|
zawalczyłam o Ciebie - dwa razy. walczyłam o Ciebie każdego pieprzonego dnia, każdej godziny, minuty i sekundy. dawałam z siebie dwieście procent, tylko po to by przekonać się, że gdy nadeszła pora na Twoją walkę, nie dałeś z siebie nawet jednego, skurwiałego procenta? / veriolla
|
|
 |
|
To nie jest łatwe. Codziennie wstawanie i nadzieja na nowy, być może lepszy dzień. Krótka prośba do Boga, by coś zmienił, by nadał sens. Uporanie się z problemami, które nigdy nie mijają. Odwieczna walka ze sobą każdego rana w lustrze. Niechęć na samą myśl o przyszłości. Jest źle. Czuję, że upadłam na dno. Lecz najgorsze jest to, że nie widzę żadnych rąk, które mogłyby ciągnąć mnie ku górze. [ yezoo ]
|
|
 |
|
Są tajemnice, którymi trudno się podzielić. Są chwile, które zmieniają wszystko.
|
|
 |
|
I kiedy niebo rozpogadza się w optymistyczny sposób,a na jego firmamencie pojawiają się gwiazdy szeptam wciąż to samo życzenie. W nadziei,że Bóg mnie usłyszy proszę go o jedną malutką okazję spotkania Cię. Tak chciałabym popatrzeć jeszcze raz w Twoje oczy i przypomnieć sobie za co je tak bardzo pokochałam.I co w nich było takiego,że byłam gotowa zapłacić tak wysoką cenę za możliwość stania się choć przez chwilę ich szczęśliwą posiadaczką/hoyden
|
|
 |
|
Część 1.Nazywałeś mnie pieszczotliwie Skarbem,Kotkiem,Perełką.Pamiętam jak przez godzinę wymyślałeś wszystkie możliwe zdrobnienia do imienia Monika.Wychodziły Ci naprawdę zabawne opcje.Ale zabawa się skończyła kiedy zacząłeś zaglądać do kieliszka i ranić mnie gorzkimi epitetami,które podsuwała Ci Twoja nietrzeźwa głowa. Chciałam,żebyś się opamiętał,byłam gotowa dawać Ci kolejne szanse jeśli to tylko mogłoby pomóc Ci się zmienić. W kłótniach krzyczałam,że ten alkohol kiedyś Cię zabije.Ale nie chciałam takiego zakończenia dla Ciebie.I nigdy nie pozbędę się widoku Twojej pijanej osoby robiącej jaskółki na ruchliwej drodze. Usilnie chciałeś mi udowodnić swoją wyimaginowaną trzeźwość. Zrobiłeś przecież tak wielki postęp. Zamiast wypicia tradycyjnie 14 piw,ograniczyłeś się do 13. Nie wierzyłam w pecha przemawiającego przez tą liczbę,ale ta liczba okazała się dla Ciebie zgubna.Zadowolony z siebie,nie zdawając sobie sprawy z zagrożenia robiłeś te swoje piruety/hoyden
|
|
 |
|
Część 2.Krzyczałam,prosiłam,żebyś się opamiętał.Powiedziałeś,że jesteś Panem swojego życia i nic nie zdoła Cię zniszczyć.A mi kazałeś się wyluzować i przestać prawić Ci kazania.Nie zauważyłeś go. Nadjeżdżającego z naprzeciwka samochodu. A mi włosy na głowie i te najmniejsze z karku zjeżyły się ze strachu. Krzyczałam ile sił w płucach,żebyś uciekał.Pamiętam twoje przerażenie wymalowane na twarzy przez ułamek sekundy kiedy zorientowałeś się co Ci grozi.Nie udało Ci się zejść śmierci z oczu. Usłyszałam silne uderzenie. I poczułam się jakbym to ja była na Twoim miejscu.Jakby moje ciało ogarnęły z bólu drgawki.Podbiegłam do Ciebie,jeszcze oddychałeś. Resztkami sił zdążyłeś wyszeptać "Miałaś rację to draństwo miało za zadanie mnie zabić.Nie sądziłaś tylko,że tak szybko".Nie chciałam mieć racji. Nie chciałam Cię skazać na tę zimną i pustą murawę.Przecież wiesz jak bardzo Cię kochałam.I jak za wszelką cenę chciałam tchnąć życie w twoje prawie umarłe serce/hoyde
|
|
 |
|
Jestem już duża. Na pewno mogę to stwierdzić. Już ostatni raz jest mi dane powiedzieć,że mam naście lat. W kolejne urodziny wejdę do etapu gdzie ta końcówka naście zmieni się na dzieścia. Maluję usta na czerwony kolor i nie wyglądam w niej śmiesznie.Muszę przyznać,że wraz z moimi dorosłymi rysami jest mi w niej do twarzy.Nikt nie może mi zwrócić uwagi,że do szkoły nie wypada nosić "rzęs do nieba". Makijaż dodaje mi pewności siebie i przestał byc oznaką młodzieżowego buntu. Bo przecież śmieszne jest malowanie się tylko dlatego,że nie wolno nam tego robić.Studia to już zupełnie inna bajka. Tak jestem dużą dziewczynką. W moim wieku wiele dziewczyn zmierza się już z trudami macierzyństwa.Ale pomimo upływu lat niektóre rzeczy czas nie jest w stanie naruszyć. Zawsze tupię nogą kiedy chcę zademonstrować swoje niezadowolenie i przewracam oczami kiedy nie zgadzam się z czyimś zdaniem. Tak jestem dzieckiem uwięzionym w ciele osoby dorosłej. I naprawdę się tego nie wstydzę/hoyden
|
|
 |
|
Weź ze sobą tę miłość. I zrób z nią co chcesz. Możesz spuścić ją w sedesie jak niepotrzebny odpad,nabić ją na widelec i wyrzucić do kosza lub spalić ją w piecu i bezlitośnie patrzeć jak znika w nicości. Zrób to jednak z namiastką wyczucia zważywszy na te wszystkie miesiące w których z nami była. Nie daj jej się długo męczyć. Wiem,że musi umrzeć ale nie stosuj wobec niej zbyt drastycznych środków.Proszę Cię tylko o powstrzymanie się od okrucieństwa. Wiem,że Cię zraniła.Wiem,że Cię okłamała,zawiodła i wykorzystała. Ale przecież mimo wszystko Cię uszczęśliwiała. Nadała Twojemu życiu prawdziwy smak.Więc jeśli chcesz wyrównywać z nią swoje porachunki to pamiętaj,że dobro i zło zawsze do nas wraca.A okazywanie litości swoim wrogom nie jest naszą słabością.Wręcz przeciwnie.Prawdziwą siłą.Tylko ktoś silny i odważny jest w stanie wycofać miecz i zaniechać zemsty/hoyden
|
|
|
|