 |
|
Wiesz, mam w sobie słowa, które są zarezerwowane tylko dla Ciebie, jak w najdroższej restauracji stolik dla VIP-ów. Na wątrobie siedzi sobie i piję kawę POTRZEBUJĘ CIĘ, na jednym z żeber macha nogami JESTEM DLA CIEBIE, po trzustce skacze JESTEŚ WSZYSTKIM, z jelit zjeżdża JESTEM TWÓJ, po płucach wspina się ZALEŻY MI, a w sercu wciąż uśpione KOCHAM CIĘ.
|
|
 |
|
Stoimy, mówisz, że Ci zimno i tulisz się do mnie, mocno, z łatwością mógłbyś teraz złamać moje kruche kości, ale robisz to z takim wyczuciem jak nikt i mówisz, że teraz jest dobrze, że tak jest idealnie, że teraz Ci ciepło, a przecież nie jestem w stanie ogrzać Ciebie przez ułamek sekundy, ale rzeczywiście, tak jest idealnie, mimo wszystko, mimo tej zjebanej pogody, mimo tych ludzi, którzy lądują co chwilę na ziemi, mimo wszystkiego co złe - mamy siebie, mamy siebie, więc mamy wszystko i nie chcę opuszczać Cię, nigdy, chcę żeby było tak idealnie, chcę dalej umawiać się z Tobą 5 minut wcześniej, chcę, żebyś przyjeżdżał po mnie, to takie słodkie, przecież nie musiałeś, przecież sama bym trafiła, przecież zaraz miałam autobus, oh, nie jestem tego w stanie opisać, wystarczy, że jesteś, tutaj, ze mną, że ułatwiasz mi wszystko. / believe.me
|
|
 |
|
płakałam, bezradnie stukałam stopami o podłogę, gryzłam zaciśnięte pięści, wargi. w akcie desperacji rozbiłam kieliszek pełen czerwonego wina, cieczą zachlapałam podłogę i białą koszulkę. moje ubrania przesiąkły papierosowym dymem, a świat zawirował pod wpływem alkoholu we krwi. usiadłam między kanapą, a komodą i spowiadałam się im z bez wzajemnej miłości. niestety nie odpowiadały.
|
|
 |
|
nie spała kilka nocy, nawet nie wypiła kawy, zapomniała jak smakują szlugi. błąkała się po szpitalnym korytarzu, trzęsąc się ze strachu. po głowie chodziło jej jedno zdanie - mogłam go nie zostawiać. umierał. przedawkował narkotyki. lekarze pracowali już kilka dób by go odratować. poszła do łazienki i spojrzała w lustro. jej przekrwione oczy potrzebowały chociaż sekundy snu, jej przetłuszczone włosy aż prosiły się o porządne wymycie i nałożenie odżywki, jej pomięte ubrania błagały o żelazko. szybko związała włosy w kok i nałożyła olbrzymią bluzę przepełnioną najukochańszym zapachem. po dwóch godzinach spędzonych na korytarzu w towarzystwie jego matki, kobiety, której nienawidziła z całego serca wyszedł lekarz. jego twarz mówiła wszystko - drogie panie, tak mi przykro - wykrztusił - nie mogliśmy nic zrobić. padła na kolana i wybuchła spazmatycznym płaczem, po chwili wybiegła z budynku, wyjęła nóż i wbiła go prosto w swoje serce. umarła z miłości.
|
|
 |
|
Kocham Cię, kocham Twoje ciepłe dłonie, kocham Twoje silne ramiona, kocham sposób w jaki mnie całujesz, kocham jak patrzysz na mnie, kocham Twój uśmiech, kocham budzić się obok Ciebie, kocham z Tobą pisać, kocham z Tobą się śmiać, kocham z Tobą chodzić na imprezy, kocham z Tobą pić, kocham z Tobą uprawiać sex, kocham Ciebie obok mnie, kocham sposób w jaki chodzisz, bo jest wyjątkowy, bo Ty jesteś wyjątkowy, bo cały ten świat jest wyjątkowy, ale tylko jeśli jesteś koło mnie. A teraz jesteś, teraz Cię kocham, teraz mam Ciebie, teraz jest to wszystko tak proste i cały czas czuję Twój zapach na mojej koszulce, oh szaleję, chcę Cię znów całować, już, teraz, natychmiast. / believe.me
|
|
 |
|
Zapomnienie, zrozumienie, Ty, Ty, wciąż Ty i to Twoje słodkie 'kochanie' wypowiadane w moją stronę, piwa, wódki, przyjaciel, ja, Ty, jacyś ludzie, nie, nie znam ich, przecież to nie moje strony, ale Ty, wciąż jesteś Ty i tulisz mnie, z każdym pocałunkiem coraz mocniej i wiem już, że kocham to życie, że kocham to życie z Tobą, że kocham je dzięki Tobie, że kocham je, bo jesteś. / believe.me
|
|
 |
|
usiadłam na naszych schodkach i popijałam malinową wódkę prosto z butelki. tęsknota rozdzierała mi serce, łamała kości i niszczyła wnętrzności. ten wieczór spędzałam w towarzystwie Pezeta, paczki szlugów i wspomnień. nie obchodzili mnie ludzie, przechodzący obok i patrzący z politowaniem. pewnie zastanawiali się kim jestem i dlaczego tak bezwstydnie piję alkohol, w dosyć ruchliwym miejscu, łyk za łykiem. co mogłabym im odpowiedzieć? że osoba, którą kocham w tej chwili wciąga kolejną kreskę w śmierdzącej piwnicy, w towarzystwie szczurów i jego kolegów ćpunów. że nie potrafię pomóc jedynemu człowiekowi, na jakim mi zależy. no co?
|
|
 |
|
" proszę, porozmawiajmy trochę mamo, bo mało wiesz o mnie, choć dobrze znasz tożsamość, a nie wiesz, że palę i ćpam (..) bo Twój wrzask stale był przeszkodą, żeby zamienić słowo. upływa czas, już nie pamiętam gdy ostatni raz mówiłem, że Cię kocham, miałem może pięć lat.."
|
|
 |
|
Tonę w kłamstwie, biję się z uczuciami i nie dociera do mnie, że krzywdzę tym ludzi, którzy wiele dla mnie znaczą. Mówię jej, jakie ma piękne oczy jednocześnie wyobrażając sobie kolor innej. Mówię jej, że jej włosy pięknie pachną, ale w tym samym momencie zastanawiam się jaki zapach mają włosy tamtej dziewczyny. Kiedy idziemy na spacer, wyobrażam sobie, że obok mnie stoi zupełnie ktoś inny, ktoś przy kim czuję się równie dobrze jak przy niej. Wariuję i gubię się w obłędach wciąż myśląc o tej, która wstępuje w moje serce w gwałtownym tempie. Wiem, że ją kocham, przecież jest wspaniała, jednak rozmowy z tamtą sprawiają, że czuję się wyjątkowym człowiekiem. Zagubiłem się w swoim sercu, chociaż nigdy tego nie chciałem. Boję się kolejnego kroku, który może doprowadzić do zamachu na uczucia którejś z tych pięknych istot. Nie wiem co mam robić, co robić, żeby nie ranić./mr.lonely
|
|
 |
|
Ja będę wyć do pustego nieba, choć dobrze wiem, że to i tak niczego nie da,
Będę czekać aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu wierząc, że usłyszę Twój wśród nich,
I będę żyć na krawędzi cienia, na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia.
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo ludzie to przyczyny a znaczenia to skutki./Bisz
|
|
|
|