 |
A jeśli jutro dowiesz się, ze pierdolnął mnie samochód też powiesz, ze masz wyjebane?
|
|
 |
I wiedziałam, że będzie tak jakbyśmy się nigdy nie poznali. Mogę się założyć, że już nigdy nie usłyszę od Ciebie ani jednego miłego słowa. Nasze drogi się rozeszły, bo Ty tego chciałeś i nic się już nie zmieni.
|
|
 |
Nadchodzi październik wielkimi krokami, pora samotnych dam do samotnych spacerów i włochatych swetrów.
|
|
 |
Ej stary idź po wódkę, bo nie radzę sobie z jutrem. A dziś zabiera wszystko, bo całe szczęście gdzieś prysło.
|
|
 |
''Say my name and every color illuminates, (...) and we’ll never be afraid again.''
|
|
 |
serce to narząd? to musi być coś ponad, jakaś nieopisana materia. przecież narządu, jako rzeczy materialnej, nie da się tak po prostu zabrać, nie wyciągając nawet dłoni.
|
|
 |
''There is no other day. Let's try it another way. You'll lose your mind and play.''
|
|
 |
''Year after year, running over the same old ground. What have we found?
The same old fears. Wish you were here.''
|
|
 |
''zacznij kłótnie - mów, że nie chcesz się kłócić.''
|
|
 |
znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. nie, nie, jest jedno wyjście - wybrać.
|
|
 |
chcę uciec, nie mam gdzie.
|
|
 |
niech w całym mieszkaniu śmierdzi spalenizną, a w koszu utworzy się stosik spalonych gofrów. niech dochodzi do wniosku, że musi przetrzymać je jednak krócej i w efekcie poda niedopieczone. niech wkurza się na "całe to chore gotowanie" i mierzy mnie poważnym wzrokiem, kiedy w spazmie śmiechu rozleję kawę, by po sekundzie, nie gniewając się ani trochę, pocałować mnie w czubek nosa. chcę jeść tą niedoskonałą mieszankę mleka, mąki, oleju, proszku do pieczenia, jajek... i miłości.
|
|
|
|