 |
|
bożonarodzeniowy poranek. w piekarniku wspólnie upieczony piernik. powietrze pachnące mandarynkami, a my zmarznięci po pasterce pod grubym kocem. migocące na tysiące różnych kolorów, lampki na mojej małej choince. nic mnie nie cieszy tak jak te małe świąteczne drobiazgi, a no i ten jeden nieco większy w postaci Ciebie.
|
|
 |
|
i gdybym rzeczywiście była na tyle mściwą za jaką mnie uważasz to właśnie podałabym Cię do sądu, zarzucając Ci; porwanie, zniewolenie, wykorzystanie i pozostawienie trwałych uszczerbków. wszystko względem mojego serca.
|
|
 |
|
i obiecał mi, że kiedy już zamieszkany razem we wspólnie wybudowanym domu, sprawi mi szklany dach. spytałam go dlaczego. odparł, że wie jak uwielbiam patrzyć w niebo, kiedy pada śnieg. niestety śnieżynki wpadające wprost do moich oczu, nie działają sprzyjająco oglądaniu tego cudownego zjawiska. - będziesz mogła bezkarnie podglądać niebo, bez względu na pogodę. a ja już nigdy nie zobaczę Cię z rozmazanym przez deszcz czy inne zjawisko atmosferyczne, tuszem.
|
|
 |
|
Życie bez Ciebie jest jak kawa bez kofeiny.
|
|
 |
|
Ja tu ustalam swoje życie, ja jestem jego prezydentem więc nie wpierdalaj mi się tu ze swoimi dobrymi radami!
|
|
 |
|
Za swoją niewinność, delikatność i szczerość czasem płacę najwyższą cenę.
|
|
 |
|
Jak się wkurwię to założę swoje stare, podarte trampki i piechotą udam się jak najdalej od tego sztucznego burdelu.
|
|
 |
|
Robiąc zmysłowy hałas swoimi obcasami i wymachując dupą idę prosto przed siebie. Zwracam uwagę mnóstwa chłopaków, ale ostrzegam - nie jestem taka łatwa jak się wydaje.
|
|
 |
|
- Co ty mówisz, odszedł od Ciebie tak normalnie? - Nie kurwa, z efektami specjalnymi!
|
|
 |
|
Kiedy się urodziłam rodzice pomyśleli że do takiego czegoś będzie pasowało imię Sylwia.
|
|
|
|