 |
`Szukam siebie w sobie i nie mogę odnaleźć, gdzie jest tamten dzieciak, który miał w sobie wiarę.
Gdzie jest uśmiech, który pocieszał innych, i gdzie jest charakter, który zawsze był silny.
|
|
 |
`Lata temu, gdybym wiedziała co dziś zobaczę w oknie, cokolwiek bym myślała pomyślałabym odwrotnie .
|
|
 |
`Ludzie tak szybko odchodzą. W jednej minucie są, a w następnej już ich nie ma. Zwierzasz się im, opowiadasz szczegóły swojego życia, ufasz. Odchodzą, często bez jakiegoś konkretniejszego powodu. Zostają po nich tylko wykreślone numery w notesie i kilka wspólnych zdjęć.
|
|
 |
` Te bezsenne noce, kiedy pierwszy raz, czując twoją miłość, mogłam zmieniać świat. Nawet kiedy coś przemija, zapamiętam każdą chwilę, wszystko, co mi powiedziałeś, tak wiele zmieniłeś.
|
|
 |
`Po woli tracę wiarę wiesz, albo już straciłam, Nie pogodzę się z tym, coś w sobie zabiłam.
|
|
 |
`Zaczęło się przyjaźnią, potknęło się o miłość, zakończyło nienawiścią i niechcianą tęsknotą jednej ze stron.
|
|
 |
` Witamy w miejskim buszu, gdzie codzienność jest walką. Nawet jak nie szukasz problemów, one i tak cię znajdą.
|
|
 |
`A w życiu bardzo bolą niespełnione nadzieje. Gdy coś masz a czas z przed nosa Ci to zwieje.`
|
|
 |
` Kolejny życiowy zawód, kolejna porażka znowu zostałeś sam i nikt niczego nie wyjaśnia.
|
|
 |
` bólowi trzeba pozwolić się uwolnić. uciec. otworzyć mu na oścież drzwi i kazać wypierdalać. ale nie. wolimy się uśmiechać, imitując radość. zamykamy cierpienie w papierowym pudełku i chowamy na dnie serca. ból rozdziera nas od środka, a my zaciskamy pięści powstrzymując się od przeraźliwego krzyku w ramach sprzeciwu. udajemy szczęśliwych. jesteśmy manipulowani przez plastikowe uczucie, potocznie zwane radością. a ból? wygodnie siedzi w naszym sercu, z dnia na dzień zadając coraz większe cierpienie. każda z łez, gnije na dnie naszego mięśnia pulsującego krew. w końcu nadchodzi kulminacyjny moment, kiedy nie jesteśmy w stanie dłużej udawać. nasze tętno ustaje bo serce sprzeciwia się nadmiarowi toksyn. stajemy na środku ulicy i krzycząc z przerażenia błagamy przejeżdżające samochody o potrącenie w ramach ukrócenia naszego cierpienia.
|
|
 |
` mając sześć lat i widząc na ulicy typa Jego pokroju potrafiłam pociągnąć jedynie mamę za rękaw pytając krótko 'mamo, On jest zły, prawda?'. teraz patrzę na swoją rodzicielkę, która w rozmowie ze mną o Nim musi zmierzyć się z jednym zdaniem - 'kocham Go, przepraszam'.
|
|
 |
` Nie wiązałam z Nim jakichś szczególnych nadziei. Wiedziałam, że mamy inny charakter, sposób spędzania wolnego czasu, inne zdanie w wielu sprawach. Jednak gdzieś na dnie serca zabolało jak odszedł. Spędzałam z Nim sporo czasu, chyba nawet przyzwyczaiłam się do Jego obecności w swoim życiu, wiele się od Niego nauczyłam - tych złych i dobrych rzeczy. Dziś jest mi smutno bo wiem, że już nigdy nie zobaczę Jego źrenic wpatrzonych w moje. Czasami mi Go brakuje, tak po prostu.
|
|
|
|