 |
|
Czy kiedykolwiek nie spałaś w nocy, bo myślałaś o nim? Czy kiedykolwiek przed snem wyobrażałaś sobie, jak to by było, gdyby on był Twój, a Ty byłabyś jego? Czy kiedykolwiek nie mogłaś skupić się na lekcji, bo tkwił w Twojej głowie i nie chciał wyjść nawet na chwilę? Czy kiedykolwiek miałaś ochotę do niego napisać, ale się powstrzymywałaś, bo bałaś się, że weźmie cię za idiotkę? Czy kiedykolwiek płakałaś z jego powodu? Tak, wiem, że tak było. Nie martw się ja też tak mam.
|
|
 |
|
"zawsze " - dopóki mi się nie znudzisz, bądź dopóki nie znajdę kogoś nowego.
|
|
 |
|
Nie pisz. Nie dzwoń. Nie kochaj. Za późno.
|
|
 |
|
I wtedy powiedział 'żegnaj' rozumiesz? Nie żadne 'na razie' czy 'do widzenia'. Powiedział 'żegnaj', nie dając mi już żadnej nadziei.
|
|
 |
|
Nie piszesz do niej, bo myślisz, że Cie olewa i ma Cie gdzieś, tymczasem ona zagryza wargi z tęsknoty za Tobą. Spotykasz się z inną, myśląc, że ona robi to samo. Tymczasem ona jest cholernie zazdrosna i z bólu, i złości szuka pocieszenia wśród innych. Powoli przestaje za Tobą tęsknić, przestaje Cie potrzebować, przestaje Cie kochać.
|
|
 |
|
Czuję, że w sumie już Ci się znudziłam. Chujowe uczucie. Nawet nie wiesz jak bardzo.
|
|
 |
|
Nasza dalsza konwersacja nie ma najmniejszego sensu merytorycznego, albowiem egzystujesz w zbyt płytkim brodziku intelektualnym, a twoja elokwencja nie jest adekwatna do mojej erudycji, co koliduje z moimi imperatywami, tzn. SPIER*ALAJ
|
|
 |
|
Lubimy cofać się do chwil, które w jakiś sposób były dla nas dobre. Lubimy wracać do miejsc, gdzie spotkało nas coś dobrego, gdzie poznaliśmy kogoś, kto z czasem stał się dla nas kimś więcej, kimś naprawdę ważnym. Lubimy te powroty, może dlatego, że wciąż mamy nadzieję, że ktoś lub coś jeszcze na nas tam czeka.
|
|
 |
|
I chciałabym żebyś chociaż raz to Ty napisał pierwszy, żebyś pokazał, że brakuje Ci naszych rozmów, że jesteś ciekawy, co w danym momencie robie, żebyś pokazał, że po prostu Ci zależy.
|
|
 |
|
Tak, minął ponad rok. Nadal oglądając stare zdjęcia, przymierzając Twoją koszule, słuchając piosenek, zawsze widzę Ciebie.
Nie widzę już, Ciebie, jako kogoś kogo straciłam, i kochałam. Widzę Cię jako rozdział już dawno zakończony. Nigdy nie chciałabym wracać, za dużo bólu, łez. Ale to on, ten który mimo wszystko kochał, mimo tego, że był najgorszym koszmarem, ale kimś, kto nauczył mnie kochać.
Raz na zawsze zakończmy ten rozdział, teraz wszystko oddzielamy grubą kreską.
|
|
 |
|
Bo tak to w życiu bywa, że ludzie przychodzą i odchodzą, mydląc oczy, że jesteśmy ważni, że nasze zdanie ma znaczenie, ze to, że tamto, że sramto, a potem pyk i ich nie ma
|
|
 |
|
Mimo tych paru lat, tych kilku chwil kiedy do późna spoglądaliśmy w letnie nocne niebo, kiedy zasypiałam na twoim ramieniu, czując bijące od ciebie ciepło. Czując twój dotyk na mojej skórze, miliony dreszczy, i szybsze bicie naszych serc. Tak mało wtedy wiedzieliśmy, tak mało rozumieliśmy, w końcu nic nie wiedzieliśmy o życiu. Lato mijało a twoje niebieskie tęczówki powoli oddalały się ode mnie, kierując swój wzrok gdzieś w dal. Mimo że znaliśmy się całe życie, mimo że oboje czuliśmy to 'coś'. To nasze serca od tamtego momentu, gdy ostatni raz spoglądaliśmy wspólnie w niebo nie zbliżyły się do siebie nawet o centymetr. A teraz mijamy się na ulicy nawet nie patrząc w swoją stronę, nikt nie pomyślałby, że jeszcze parę miesięcy temu mówiłeś do mnie 'kochanie'.
|
|
|
|