 |
|
Gdy wszystko irytuje, nie pytaj mnie jak się czuję.
|
|
 |
|
Mówiłam mu, żeby uważał, bo nie chcę znowu o kimś zapominać. Przyrzekł, że nie będę musiała. Chuj z tym.
|
|
 |
|
nie kocham go, ale chcę żeby był mój. bez sensu.
|
|
 |
|
może czujesz to co ja i za czymś tęsknisz?
|
|
 |
|
nie powiem jak mi Ciebie brak, bo nie ma takich słów.
|
|
 |
|
jesteś jedyną osobą, którą chce mieć obok i mogę wymyślić tysiąc powodów dlaczego.
|
|
 |
|
Męskość kojarzy mi się przede wszystkim z pewną siłą, nie chodzi o siłę fizyczną, tylko o pewną siłę i umiejętność podejmowania decyzji. Męskość to również opiekuńczość, umiejętność zapewniania komuś innemu bezpieczeństwa.
|
|
 |
|
Ciągle narzekasz. Chciałbyś żeby było inaczej, ale nie robisz nic, by tak się stało. Często coś Ci nie pasuje. I codziennie pojawia się jakaś drobnostka, która Ci przeszkadza. Masz nadzieję, że czas coś zmieni i jutro będzie lepiej. Ale każde następne jutro staje się irytujące. Nic Ci nie wychodzi. Ludzie się czepiają. Stwarzasz kłótnie. Wszystko się sypie. Zaczynasz krzyczeć. Wątpisz we wszystko.
|
|
 |
|
kiedy czułem Ciebie obok, wtedy czułem, że mam wszystko.
|
|
 |
|
bycie twoją to najlepsze co przytrafiło mi się w życiu. nigdy nie czułam się tak bezpiecznie jak w twoich ramionach. jednym uśmiechem rozwiewasz wszystkie moje wątpliwości co do naszej przyszłości. nie potrafię się na Ciebie długo gniewać mimo, że czasami mam ochotę Cię zabić z premedytacją.
|
|
 |
|
i żebyś patrzył na mnie jakbyś robił to ostatni raz i żebyś pożądał codziennie bardziej i żebyś do łóżka przynosił mi śniadanie a na deser dawał całego siebie i żebyś codziennie mnie zaskakiwał a na przeprosiny przynosił kwiaty i żebyś w każdej godzinie mnie zdobywał i żebyś był szczery i żebyś mnie szanował, i żebyś był kiedy płaczę i kiedy się śmieję i żebyś był kiedy będę Cię potrzebować i żebyś nigdy nie zwątpił w nas i żebyś nie widział poza mną świata.
|
|
 |
|
Znowu Cię przy mnie nie ma i czuję jakbym za chwilę miał oszaleć. Wszystko wokół mnie traci sens. Wracając z dzisiejszej imprezy nie martwiło mnie już nic, szedłem ciemnymi ulicami nie martwiąc się o swoje bezpieczeństwo. Mijałem stojących z piwem dresów. I szczerze? To miałem głęboko gdzieś czy któryś z nich za chwilę się na mnie rzuci. Moje ciało przepełniał gniew, ból i milion innych nieprzyjemnych uczuć. Byłem gotów zacisnąć pięści i bić się z nimi, chociażby po to, aby rozładować złość. Nienawidzę siebie za te huśtawki nastroju. Nie chciałbym, żebyś widziała mnie w takim stanie, ale daj mi chociaż znak życia. I choć wiem, że Ci zależy, udowodnij mi to jeszcze raz najbłahszym gestem. Przecież Cię kocham.
|
|
|
|