 |
Choćbyś stał pomiędzy setką najładniejszych chłopaków na świecie , moje oczy byłyby zwrócone tylko na Ciebie . ;*
|
|
 |
Zasypiałam na jego ramieniu z niesamowitym spokojem i z przepiękną świadomością , że gdy się obudzę , on nadal będzie obok .
|
|
 |
- Wiesz co? Szczypta uprzejmości i odrobina humoru poprawiłaby ci charakter !
- A ty wiesz co .? Szczypta drzwi i odrobina nóg.
- I co .?
- I wypierdalaj !
|
|
 |
- Hej wpadnij do mnie mam nowego psa - a gryzie.? - właśnie zamierzam to sprawdzić . ;DD
|
|
 |
Dobrze jest mieć kogoś , kto zamiast mówić ' wszystko będzie dobrze ' mówi ' nie będzie dobrze , ale jesteś na tyle silna , że sobie z tym poradzisz ' ; *
|
|
 |
Nawet jeśli miałabym spędzić z tobą tylko ułamek sekundy, nie zamieniłabym tego na nic innego...
|
|
 |
Krótka chwila i nikt z nas tego nie zmieni A życie kiedyś da Ci mocny znak by je docenić I życie zmienić, pędzić gdzieś jak szaleniec Po drodze mijając cienie pędzę tak, że mijam siebie..
|
|
 |
` nie muszę być pod wpływem alkoholu, ani żadnych grzybków halucynogennych, aby stanąć w oknie w środku nocy i zacząć krzyczeć do nieba, jak bardzo Cię kocham. .. < 3
|
|
 |
jak każdy, mam marzenia. jedne stoją na wyższej, drugie na nieco niższej półce, ale wszystkie są dla mnie tak samo ważne. chcę ich. pragnę. układam sobie z nimi scenariusze w kolorowych barwach przeplatane gdzieniegdzie upałem na zewnątrz, kawą na wynos, i tłumem ludzi w windzie. masą nowych pomysłów do przeglądnięcia i uśmiechem zmieszanym ze zmęczeniem. jednak nigdy nie przekraczam tej wyznaczonej sobie granicy. z powrotem znajduję się w swoich czterech ścianach truchlejąc ze strachu jak co wieczór. znów, po raz kolejny strach paraliżuję mnie, i mój układ oddechowy. boję się. boję się spełniać własne marzenia. boję się, że będę musiała podjąć pewną decyzję, lub co gorsza, co jeśli nawet jej nie dostanę. samotność czy spełnianie swoich marzeń? ; *
|
|
 |
tylko on potrafił patrzeć na nią w sposób nieuchwytny, który przeszywał ją na wskroś. był projektantem jej snów i wynalazcą uśmiechu. fanatykiem jej kruchości. a kiedy jego serce przestało bić, własne również była zmuszona zatrzymać. przecież nie mogła pozostać niewielbiona. jej serce nie było w stanie bić bez narzucenia rytmu przez swojego partnera, zamieszkującego w jego klatce piersiowej.
|
|
 |
gdybym mogła zaczęłabym zabierać ze sobą koc. ale przecież nie raz, w środku zimy wtulałam się i bez niego w Twoje nagie ciało. teraz też podołam. wystarczy odsunięcie paru zniczy, zrobienie trochę miejsca. po paru chwilach moje ciało przyzwyczaja się do zimnego marmuru. wtulam się w niego i wcale nie jest tak ciężko. może jestem zahartowana. a może po prostu staram się być dzielną, wedle mojej obietnicy którą Ci złożyłam. tej ostatniej.
|
|
 |
zrozpaczona, końcem rękawa ocierała krew z jego twarzy, trzymając go na drżących kolanach. - już jadą, zaraz będą, patrz na mnie. - krzyczała chwiejącym głosem. - kocham Cię. - wyszpetał, zdaję się ostatkiem sił. - cicho, nic nie mów, oszczędzaj siły. - szeptała, przykładając usta do jego zakrwawionego do cna czoła. zabrany już do karetki, ona skrupulatnie trzymała go za rękę, przełykając łzy, próbując się uśmiechać, żeby nie okazywać mu swojej niemocy, która pożerała każdy z calów jej wnętrza. - musi Pan wstrzymać oddech na parenaście sekund, prosimy się nie odzywać. - powiedział rozdrażniony ratownik. nabrał powietrza i zaczął oddychać szybko, chociaż niezwykle płytko, sprzeciwiając się rozkazowi. - co Pan u diabła?! to samobójstwo! - kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię. - zaczął krzyczeć wniebogłosy, nabierając co raz głębszych oddechów. - proszę natychmiast przestać! - zawsze będę. - powiedział, nieusilnie rozluźniając dłoń, którą zaciskał koniuszki jej palców. - straciliśmy go.
|
|
|
|