 |
|
zupełnie inaczej jest, jeżeli masz kogoś, kto cię kocha. to ci daje setkę powodów, aby żyć. ja ich nie mam. | grozisz_mi_xd
|
|
 |
|
wciąż słucham Grubsona, wciąż czytam Coelha, wciąż Cię kocham. [waniliia]
|
|
 |
|
kiedyś, ktoś zapytał dlaczego to robię. dlaczego wybiegam z domu po jednej, krótkiej wiadomości przerywając wcześniejszą czynność. dlaczego tak wiele z siebie daję wykańczając powoli całą siebie. dlaczego tak bardzo mi na nim zależy, i dlaczego tak bardzo o walczę o każdy, kolejny jego oddech. dlaczego mimo wszystko, jestem przy nim jakkolwiek to brzmi. kiedy któregoś dnia podniosłam się z ławki wykrztuszając krótkie 'bo on, to wszystko co mam' - zapadła cisza, która zdawała się wykrzywiać im twarz. nie rozumieli tego. nie rozumieli dlaczego nie powiem pas jak ostatnia z kolekcji bez uczuciowych lasek, i nie zostawię go z tym wszystkim. nie rozumieli że był moim tlenem. najważniejszym i najistotniejszym powodem. /happylove
|
|
 |
|
Miło być powodem czyjegoś uśmiechu. [ dzekson ]
|
|
 |
|
zamykam oczy i pojawia mi się obraz świątecznego stołu, choinki w kącie i radia, które wydobywa z głośników dobrze znany nam rytm. niby tak błahe rzeczy, a jednak coś w nich jest, coś magicznego. wy też nie możecie doczekać się świąt? [ crazydream ]
|
|
 |
|
Jeszcze kilkanaście dni i pożegnamy ten koszmarny rok, będziemy oczekiwać następnego, zastanawiając się co nam przyniesie. Ile rozczarowań, trosk, uśmiechu, łez, zawodów, niespodzianek, alkoholu wlanego wewnątrz nas, wpuszczonego dymu nikotynowego w płuca, ile szczęścia, a ile smutku. [dzekson]
|
|
 |
|
początki Jego przeszłości malowały się na starych, wyblakłych na rogach, zdjęciach na których biegał w spodniach z małą dziurką na kolanie i podkoszulce wymalowanej farbą. stopniowo zagłębiałam się w późniejsze czasy wsłuchując się w szeptane Jego głębokim tonem opowieści o tym, jak nie chciał rozstawać się z mamą w pierwszy dzień szkoły, jak z entuzjazmem odrabiał prace domowe, jak uwielbiał rozmawiać z panią kucharką, tuż po zjedzeniu obiadu na długiej przerwie, w końcu, jak wszystko się zmieniło. mówił o pierwszych konfliktach, wrogach na okolicy, uzależnieniach, stratach przyjaciół w borutach. wspominał tak specyficznie poruszając brwią, tym samym zwracając uwagę na bliznę tuż nad. kryjąc kilka łez, które wzbierały Mu pod powiekami przytulał mnie do siebie z krótkim szeptem, że wyłącznie miłość Go ratuje, że ja Go tu trzymam.
|
|
 |
|
w Jego uśmiechu było coś niesamowitego. w spojrzeniu jakaś prośba, która mówiła do mnie tymi iskierkami w źrenicach. 'chcę miłości' - szeptały ku mnie cicho, a ja uciekając wzrokiem w bok, zamykałam serce, wciąż pokryte gipsem po ostatnim złamaniu.
|
|
|
|